Battlestar Galactica ? ?Blood on the Scales? (odcinek 4×14, recenzja)

Odcinek opowiada o wzlocie i upadku buntu kierowanego przez Gaetę i Zareka. Rzecz w tym, że Adama ma ciągle posłuch i szacunek swoich ludzi, stąd udaje mu się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i zgasić bunt. W tym czasie Baltar uświadamia sobie, że jest tchórzem.

Przyznaję, że kilka scen było mocnych. Szczególnie to, gdy Zarek próbował legitymować przejęcie władzy, ale okazało się, że Rada – o dziwo! – nie bardzo chce to zrobić. Co robi Zarek? Każe wszystkich zabić. To zapada w pamięć.

Trochę niewykorzystany wydaje się być pomysł ze sfingowanym procesem Adamy. Owszem, całość powinna zająć mało czasu, bo w końcu prowodyrom zależy na jak najszybszym pozbyciu się konkurencji i starej władzy, ale cały proces to raptem kilka scen. Zbyt mało, żeby w ogóle zapamiętać, że coś takiego miało miejsce.

Zastanawia mnie to, jak potraktowali będą inni buntownicy. W końcu pokazano tylko karę śmierci wykonaną na Zareku i Gaecie. Tymczasem wśród buntowników było wielu bezimiennych marines oraz znanych twarzy, np. Seelix czy Racetrack. Czyżby szykowała się kolejna amnestia?

Tak czy inaczej cały odcinek uważam za dość ciekawy, choć niezaskakujący.