Battlestar Galactica ? ?The Oath? (odcinek 4×13, recenzja)

Na BSG bunt na całego. Gaeta uwalnia Zareka, przejmuje mostek i więzi admirała. Niedobitki wierne Adamie plus zaplątany przypadkiem w zamieszki Apollo zaczynają regularną walkę, a Baltar – jak zwykle – bierze nogi za pas.

W sumie przyjemnie jest popatrzeć, jak bez żadnych udziwnień, metafizyki i nadprzyrodzonych interwencji rozwija się zwykły bunt. Całość ma bardzo mocne polityczno-rasowe podłoże, więc nareszcie mamy coś, co dość mocno jest osadzone w twardej i brutalnej rzeczywistości serialu. Przyznaję: oglądałem ten odcinek z zainteresowaniem.

Nie przeszkadzało mi nawet to, że nagle Gaeta okazał się takim genialnym mastermindem, choć wcześniej był zwykłym oficerem łącznościowym. Nie przypominam sobie, aby gdzieś kiedyś wcześniej ujawnił swoje taktyczne zdolności, ale cóż… Jakoś do jego postaci pasuje mi przewodnictwo buntu. Chociaż z drugiej strony taki genialny nie jest, skoro tak na prawdę firmuje cały bunt, a tak na prawdę to Zarek jest szarą eminencją i to on pociąga za sznurki. Mogę podejrzewać, że bunt się nie uda, Gaeta pewnie poniesie jakieś konsekwencje, a Zarekowi się może upiec.

Podsumowując: ciekawy odcinek i chociaż całość bywa dość przewidywalna, to ogląda się ciekawie.