Star Trek Enterprise sezon drugi – podsumowanie

Za nami drugi sezon serialu Enterprise. Sezonu powiedzmy sobie od razu nierównego i zdecydowanie słabszego od sezonu pierwszego. Neisety w pierwszej połowie scenarzyści zaserwowali nam tak niewiarygodna ilość kliszy i co za tym idzie słabych odcinków („Dawn”,”Precious Cargo”), że naprawdę ciężko przez to przejść i można zrozumieć dlaczego rosłą irytacja fanów. Na szczęście w drugiej połowie scenarzyści zaczęli znowu pisać odcinki Star Treka dzięki czemu dostaliśmy mojego osobistego ulubieńca – „Cogenitor” jak i parę solidnych odcinków. Co ciekawe zaczęli bawić się tu kanonem („Regeneration”) i to na większą skalę niż w odcinku o Ferengich. Tutaj mamy do czynienia z czymś co zmienia zupełnie nasz punkt widzenia. Dotychczas byliśmy przekonani, że BORG który się pojawił w TNG zainteresował się nami dlatego bo nas spotkał, teraz wiemy, że leciał na Ziemie. Wiem, że wielu fanom ten zabieg się nie podoba, ja jednak uważam, że scenarzyści nieźle z tego wszystkiego wybrnęli. No i masakryczny ostatni odcinek sezonu. Nie wiem czy zostało to zrobione aby fani nie odeszli od serialu ale motyw z tajemniczą sondą i atakiem na Ziemie uważam za strzał w 10. Nie zapominajmy też o o ciągłym rozwijaniu postaci, zwłaszcza T’Pol oraz wprowadzania nas w arkana uniwersum. Podsumowując drugi sezon słabszy od pierwszego ale z paroma perełkami (i niestety też paroma babolami). A teraz ku nowej przygodzie w obszarze delfickim w 3 sezonie. Ruszamy!!!