Star Trek Enterprise: Bounty ? recenzja (odcinek 2×25)

Kapitan Archer zostaje złapany przez łowce nagród który ma zamiar odwieźć go do Imperium Klingońskiego a tymczasm doktor Phlox zamknięty w izolatce z T’Pol ma, jak sie okazuję większe problemy….

Kolejny odcinek dwuwątkowy i ponownie jeden wątek zdecydowanie słabszy (ten z Archerem). Niestety od początku można przewidzieć co się wydarzy i jak potoczą się losy i łowcy i więźnia. Co innego drugi wątek. Tu mamy do czynienia z doktorem który odkrywa sposób rozmnażania się Wolkan (Pon farr). Ponieważ jest on sztucznie wywołany T’Pol nie jest na to przygotowana, podobnie zresztą jak doktor. Kolejny plus dla scenarzystów za rozwijanie uniwersum i opisanie cyklu wolkańskiego. Do tego spora doza humoru oraz emocjonująca końcówka. Co prawda mam tu pewien zarzut do scenarzystów o niekonsekwencje. Parę odcinków wcześniej widzieliśmy doktora Phloxa który opowiadał o swoich, dość luźnych obyczajach a nawet dziwił się Tripowi, że ten nie chce „być” z jego żoną. Natomiast w tym odcinku Phlox zachowuję jakby na jego planecie istniało rozmnażanie przez paczkowanie. O taki mały przytyk. Nie zmienia to jednak faktu, że jak na ostatni odcinek przed finałem 2 sezonu to jest bardzo dobrze. A zatem ruszamy do finału!!!