Star Trek Enterprise: The Regeneration ? recenzja (odcinek 2×23)

Naukowcy odkrywają szczątki biotycznej rasy. Ta niespodziewanie ożywa i ucieka wysłany NX-01…

Ten odcinek jest bardzo trudny do ocenienia. Podobnie jak w pierwszym sezonie, gdy scenarzyści wprowadzili rasę Ferengich, tak tutaj postanowili wprowadzić jednego z najsłynniejszych wrogów Federacji czyli BORGa. Znowu przez cały odcinek nie pada ich nazwa a ich słynne przywitanie jest przedstawione w połowie. Oczywiście cześć fanów rzuciła się od razu na ten odcinek jako „niekanoniczny” czy nawet bzdurny. Fabularnie jednak odcinek ma sens wtedy kiedy obejrzeliśmy film kinowy Star Trek: First Contact, który tłumaczy nam skąd wzięły się te szczątki i co naprawdę się wydarzyło podczas pierwszego kontaktu. Bez tego filmu w głowie czujnego widza mogą pojawić się pytania: skąd ta rasa, co to za rasa, ale jak wspomniałem, wystarczy obejrzeć ten film, aby się wszystko wyjaśniło. Co do samej fabuły to nie mam większych zastrzeżeń. Borg zachowuję się jak Borg, jest też ciekawy wątek z asymilacją doktora Phloxa. Sama zaś końcówka dotycząca sygnału BORGa jest interesująca zwłaszcza, że będzie miała ciąg dalszy w przyszłości a dokładnie w serialu TNG, do którego recenzji mam nadzieję dojdziemy. Zatem radzę zapamiętać co się wydarzyło, bo za 200 lat może nam się to przydać. Po za tym, takie właśnie odcinki tworzą spójne uniwersum więc ja polecam ten odcinek.