Battlestar Galactica ? ?Guess What’s Coming To Dinner?? (odcinek 4×07, recenzja)

Załoga Demetriusa powraca z Cylonami proszącymi o pomoc, ku zdumieniu i podejrzliwości ludzi. Trudno zaufać do końca, więc obie strony po cichu knują, jak tu by wyjść na swoje w przypadku ewentualnej zdrady. W tym czasie Tigh cierpi z powodu rychłego odkrycia jego prawdziwej tożsamości, a Gaetha z powodu utraty nogi.

Zacznę od pierwszej sceny: uważam, że jest niepotrzebna. Przez jakąś awarię cyloński okręt pojawia się obok floty pierwszy, na kilka minut przed Demetriusem. Oczywiście siada łączność, więc nie ma żadnej możliwości, by przekazać Adamie, żeby wstrzymał ogień i nie strzelał do swoich. Usunięcie usterki zajmuje załodze Demetriusa kilka minut, ale kiedy już się docierają do floty, to robią to w ostatniej chwili, by powstrzymać nabierający rozpędu atak na sprzymierzeńców.

Czy nieudany atak ma potem jakieś konsekwencje widoczne dla widza? Nie. Czy jedna lub druga strona konfliktu straciła sprzęt lub ludzi? Nie. Czy dowiadujemy się czegoś nowego o bohaterach? Nie. Czy gdyby scenarzyści nie wymyślili usterki i gdyby oba okręty pojawiły się obok floty jednocześnie, to czy cokolwiek by się zmieniło w fabule? Nie. Czy mam wrażenie, że kilka pierwszych minut jest „zapchaj-dziurą”? Tak.

Podoba mi się to, jak rozwija się wątek wymuszonego przymierza między niedawnymi wrogami. Świetne jest to, jak obie strony nie mogą tak do końca pozbyć się uprzedzeń i ciągle zabezpieczają się przed zdradą, co do której są pewni.

Co mnie zdziwiło, to sposób, w jaki Atena została przekonana o konieczności zabicia sprzymierzonej Szóstki. Zaraz, moment! Czyżby te wszystkie wizje opery, które pojawiały się chyba od dwóch sezonów były tylko po to, żeby Sharon odrobinę zwariowała i postrzeliła Szóstkę? Ejże… Raczej nie, bo w wizji była jeszcze pani prezydent, a tego tu nie wykorzystano. Wydaje mi się, że to troszkę za mało i że efekty tych wizji powinny jeszcze jakoś być wykorzystane…

Tak czy inaczej: to, żeby zmusić niedawnych wrogów do współpracy uważam za świetny pomysł, który może tchnąć trochę świeżości w serial. Przynajmniej wracamy do głównego wątku i wojny, bo szczerze mówiąc mistyki i historii miłosnych między Apollo i Starbuck miałem już trochę dość.