Pogromcy duchów oczami załogantów klubu P.I.F.K.O.

Ach, szalone lata 80-te. Dałyście nam takie filmy jak E.T., Terminator, Powrót do przyszłości no i oczywiście Ghostbusters. Chyba nikogo nie dziwi, że w poznańskim klubie fanów sci-fi wręcz uwielbiamy te dwa filmy o duchach i ich pogromcach. W związku z tym ochoczo wybraliśmy się do kina na reboot tej jakże zasłużonej serii. Nie wystraszyły nas byle jakie trailery ani różne opinie które słyszeliśmy. Czy słusznie zaryzykowaliśmy? Poniżej znajdziecie odpowiedź na to pytanie.

 

DSC_0534

Recenzja według Bartasa

Nie będę was oszukiwał. Uwielbiam Pogromców Duchów. Cynicznego Billa Murraya czy dziwacznego Harolda Ramisa. Natomiast gdy pierwszy raz usłyszałem o feminizacji pogromców byłem bardzo sceptycznie nastawiony, bałem się bowiem żartów na siłę wynikających tylko z płci bohaterek. dodatkowo trailery były, delikatnie mówiąc nieśmieszne. Jednak gdy film już się zaczął moje obawy zniknęły i zacząłem się świetnie bawić. Świetny humor (z jednym wyjątkiem) genialna rola Chrisa Hemswortha jako sekretarki Kevina. Tylko dla niego warto obejrzeć ten film. Po za tym wszystkie odtwórczynie dały radę i powtórzę jeszcze raz, było naprawdę zabawnie. Do tego świetny występ Dana Aykroyda, który po prostu rozłożył na łopatki cały film. Jeśli miałbym się o coś doczepić to zabrakło mi w nowej ekipie kogoś tak cynicznego i przebojowego jak Bill Murray, ale czuję to tylko ze względu na olbrzymi sentyment do oryginalnej załogi. Dla ciekawskich mam informację, że była również scena po napisach a w niej został wspomniany Zuul, co może sugerować Gozera Podróżnika gdyby powstała druga część. Podsumowując, wyjątkowo zabawna komedia sci-fi którą serdecznie polecam każdemu. Od czasu Deadpoola się tak nie uśmiałem w kinie.

49de

Recenzja według Wookiego

Mnie w zasadzie reszta ekipy musiała niemalże siłą zaciągnąć do kina. Nie byłem nigdy dużym fanem ani „Powrotu do przyszłości”, ani „Pogromców duchów”. Natomiast teraz miałem obejrzeć reboot z kompletnie zmienionymi postaciami, gdzie trailery były co najmniej średnie… Podszedłem do zagadnienia na zasadzie poświęcenia się dla drużyny, podobnie jak Bartas w przypadku nowego „Dnia niepodległości”. Okazało się jednak, że było to dla mnie najmilsze filmowe zaskoczenie tego roku. Bawiłem się na nowych Ghostbustersach fenomenalnie. Co kilka minut wszyscy wybuchaliśmy śmiechem. Historia może mało wyszukana, ale świetne dialogi i wysoki poziom aktorstwa robi swoje. Na szczególną pochwałę zasługuje Chris Hemsworth, który po prostu robi ten film. Do tego moją sympatię skradła też niejaka Holtzmann, czyli chyba najbardziej szurnięta z całej drużyny, ale każda z dziewczyn naprawdę dawała radę. Na plus zasługiwały wszelkie ukłony w stronę starych filmów z serii – większość głównej obsady pojawiła się w epizodycznych rolach (pojawiła się nawet podobizna zmarłego niedawno Harolda Ramisa, jako jednego z wybitnych osobistości uniwersytetu, na którym pracowała Erin). Nie mogę też nie wspomnieć, że w filmie pojawia się jedna z najlepszych sekwencji pokazania środkowego palca, jakie kiedykolwiek widziałem i świetnej scenie na koncercie heavymetalowym :-D.

Wizualnie też nie mam żadnych. Po obejrzeniu zwiastunów można było mieć pewne wątpliwości co do ich, ale obawy były kompletnie niepotrzebne. W prawdzie sposób w jaki twórcy prowadzą akcję w filmie jest bardzo nowoczesny i miałem taką refleksję, że jednak bardziej do nowych Pogromców pasowałoby nawiązanie do tych staroświeckich metod z lat 80-tych, ale w pełni rozumiem, że po prostu w ten sposób obecnie kręci się filmy i nie zamierzam odbierać tego jako minus.

Ghostbusters-preview

Co mi najbardziej przeszkadzało to nachalny product placement rodem z naszych polskich produkcji. Tak lokowanie produktu w filmach to normalka i to w pełni rozumiem. Jednak w większości hollywoodzkich tytułów robi to w bardzo subtelny sposób. Tutaj natomiast prawie wciskali niektóre produkty w twarz widza – serio poczułem się jakbym oglądał polski film.

Summa summarum nowe Ghostbustres to świetna komedia science-fiction. Bawiłem się w kinie przednio, a przecież o to chodzi w takich produkcjach. Jest to doskonały przykład na to, że nie ma co się uprzedzać do filmów, tylko je po prostu samemu obejrzeć i wyrobić sobie opinię. Zgadzam się w pełni z Bartasem, że tylko Deadpool wywołał we mnie więcej salw śmiechu w kinie w tym roku. Dla mnie to solidna produkcja, którą oceniam 7/10.

Recenzja według Mavisa

Do filmu podszedłem bardzo sceptycznie, zwłaszcza po informacjach produkcyjnych ( jak zmieniała się koncepcja, jak wprowadzono płeć piękną, itp), oraz obejrzanych zwiastunach –
pierwszy pokazujący parę „śmiesznych” scen ( wybrano te najmniej śmieszne), drugi który pokazywał troszkę akcji, po obejrzeniu którego stwierdziłem ” z tego coś może być”.
Dlatego do kina poszedłem, bez żadnych oczekiwań… i może to też było powodem dlaczego film tak pozytywnie mnie zaskoczył.

ghostbusters-full-new-img

Jak na ten gatunek film fabuła nie jest zbyt skomplikowana, ale niczego innego nie można oczekiwać po komedii. Moim zdaniem film powiał świeżością, już dawno nie widziałem ( od czasu Deadpoola ) tak dobrze skonstruowanych gagów sytuacyjnych, jak i tekstowych. Tak jak to pisali moi poprzednicy, Chris Hemsworth ( znany głównie z postaci Thora ) sprawił się kapitalnie, w tym miejscu oddaję honory aktorowi, który pokazał świetny warsztat aktorski ( co też nie znaczy, że pozostali byli źli). Od strony wizualnej film prezentował się na wysokim poziomie, a scena z manekinem… można było naprawdę się przestraszyć ( tyle wrogiego chłodu już dawno nie wiedziałem). Na pochwałę zasługuje scena batalistyczna przed spotkaniem głównego antagonisty, tutaj każda z dziewczyn pokazała na co ją stać, czemu towarzyszył świetny podkład muzyczny.
A jak już o tym piszę, to przyznaję że się ją  dobrze słucha … z jednym wyjątkiem – przeróbki oryginalnej piosenki Ray Parker Jr. – Ghostbusters ,której nie da się słuchać 🙁

Podsumowując, film jest świetną komedią, przy której można się dobrze bawić, a dodatkową perełką dla wielbicieli poprzednich części, jest polowanie na odtwórców oryginalnych ról.
Film oceniam na 9/10