Star Trek Enterprise: The Breach ? recenzja (odcinek 2×21)

Enterprise zostaje wysłany z misją ratunkową dla Denobulańskiego oddziału badaczy. W tym czasie pod opiekę Phloxa trafia przedstawiciel rasy Antaran, która jak się okazuję jest dobrze znana doktorowi..

Kolejny odcinek dwuwątkowy. W jednym Trip wyrusza na odsiecz naukowcom i jest dość słaby. Ani to ciekawe, ani emocjonujące. Co innego wątek doktora. Gdy okazuję się, że Antaranie to legendarni wrogowie Denobulan widzimy rozterki naszego doktora. Współczujemy mu gdy zastanawia się czy leczyć dawnego wroga swojego ludu. Jego rozterki są pokazane bardzo dobrze i emocjonująco. Co więcej, czujemy w tym wszystkim rękę Gene’a Roddenberry’ego (twórcy Star Treka). W końcu często w serii spotykamy się z problemem rasizmu, uprzedzeń a Star Trek (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało) pokazuję nam drogę. Tutaj chwyta za serce postawa doktora, końcówka oraz pisanie listu do syna. Udało się w tym odcinku zawrzeć filozofie startrekową i to dość mocno. Polecam każdemu miłośnikowi Star Treka a także każdemu, kto chciałby obejrzeć mądrą i pouczającą historię o uprzedzeniach.