Star Trek Enterprise: The Crossing ? recenzja (odcinek 2×18)

Enterprise zostaję zamkniety w środku obcego statku. Po pewnym czasie okazuję się, że jest on zamieszkały przez dziwne istoty….

 

Interesujący odcinek poruszający jeszcze ciekawsze kwestie. Co prawda każdy przeciętny zjadacz sci-fi odgadnie co to za istoty i co robią ale muszę przyznać, że mnie ten odcinek skłonił do myślenia. Czy rzeczywiście doceniamy to co mamy? Czy wystarczająco cieszymy się ze zwykłych rzeczy takich jak chociażby jedzenie? Wiem że to trochę dziwne pytanie, ale zaręczam wam, obejrzyjcie ten odcinek am nie zrozumiecie. Sama fabuła odcinka tak jak wspominałem przewidywalna do bólu i niczym nie zaskakuje po za, no właśnie po za pewnym zastanowieniem. Czy w obecnym pędzie życia czegoś nie tracimy? Czy może faktycznie po mału pozbywamy się rzeczy które w tej chwili wydają nam się niepotrzebne a później będziemy żałować? Wracając jeszcze do odcinka trzeba zauważyć, że oprócz przewidywalnej fabuły i zwrócenia (przynajmniej mi) uwagi na pewne rzeczy scenarzyści postanowili być tutaj odrobinę zabawni. I to z dobrym skutkiem. Każdy kto nie parsknął przynajmniej na scenie gdy nieReed spotyka załogantke ma prawdopodobnie zniszczone i wypalone poczucie humoru. Odcinek polecam, przy odrobinie chęci zmusza do myślenia.