Człowiek z Wysokiego Zamku / Man in the High Castle ? Truth (sezon 1, odcinek 7, recenzja)

Po święcie zwycięstwa, wracamy do normalności. Na wschodnim wybrzeżu Joe dostaje misję ponownego kontaktu z Julianą i żeby nie spoilerować jeszcze bardziej, nic więcej powiedzieć nie mogę. W zasadzie coraz trudniej cokolwiek mi pisać o fabule, bez zdradzania ważnych informacji, ponieważ w Stanach Pacyficznych również dzieje się dużo. Znany z kart książki handlarz antyków Robert Childan zostaje zaproszony przez swoich klientów Paula i Betty na kolację. Podobnie jak w książce, Amerykanin podkochuje się w Japonce i bardzo chętnie korzysta z propozycji. Jest to może póki co niewiele dla fabuły wnoszący wątek, ale jednak ważny ze względu na pierwowzór Dicka oraz przede wszystkim ze względów na kolejne wtopienie się widza w świat Człowieka z Wysokiego Zamku. Dla mnie sceny ze spotkania z młodym japońskim małżeństwem to najciekawszy wręcz motyw odcinka, co więcej mam wrażenie że była to niejako furtka do wprowadzenia do fabuły na stałe tego konformistycznego marszanda, który ostatecznie dogaduje się z Frankiem na temat pewnego interesu, po tym w jaki sposób został potraktowany na rzeczonej kolacji u swoich klientów.

Man in High Castle S01E07_02

Epizod dosyć mocno pozwala nam poznać relacje rodzinne głównych bohaterów i niejako nadrobić dystans w tej mierze w stosunku do Johna Smitha, którego od tej strony bardzo dobrze poznaliśmy w poprzednim odcinku. Zaskakuje prywatne życie Joe Blake’a, a także dowiadujemy się dlaczego pan Tagomi żyje samotnie. Z resztą ten ostatni fakt jest niezwykle istotny dla fabuły całego odcinka i przede wszystkim dla Juliany, która dzięki wyrażonemu współczuciu i trosce o zmarłej żonie Ministra Handlu dowiedziała się o miejscu pochówku swojej siostry Trudy. Jest też pociągnięty dalej wątek Franka i jego nowego przyjaciela pochodzenia żydowskiego Marka, który mimo prześladowań i przeciwności losu stara się żyć w miarę normalnie i zgodnie ze swoimi wartościami próbuje wychować swoje dzieci.

Man in High Castle S01E07_01

Człowiek z Wysokiego Zamku nie przestaje mnie urzekać połączeniem spokoju prowadzenia fabuły i jednocześnie upchaniem naprawdę sporej ilości wydarzeń. Za każdym razem, gdy skończę oglądać odcinek mam te same dwie refleksje. Po pierwsze, w zasadzie nic się nie działo, a po drugie, fabuła poszła w sumie sporo do przodu i to w każdym wątku. Jest to naprawdę zdumiewające i jest to dla mnie fenomen tej serii. To właśnie dlatego chcę oglądać kolejne odcinki. Do tego, jeszcze raz pochwalę skupianie się twórców na szczegółach świata przedstawionego, jak to pozwala coraz bardziej wsiąkać w rzeczywistość bohaterów serialu. Tym razem najlepiej to zrobił wątek Roberta Childana, ale jak zawsze i pan Tagomi dołożył swoje 4 grosze. Do tego dochodzą takie drobne smaczki, jak chociażby traktowanie przyjezdnych na lotnisku w San Francisco, gdzie do taksówek mają pierwszeństwo Japończycy, czego w dodatku pilnuje policja. Niezmiennie jestem zdumiony i zadowolony z obcowania z tym tytułem i cieszę się, że w odcinku trzymają stały wysoki poziom. Ciesze, się, że jeszcze trzy odcinku tego sezonu przede mną.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z portalu hidden remote.