Star Trek Enterprise: Future Tense ? recenzja (odcinek 2×16)

Załoga Enterprise odkrywa dziwną, nieznaną nikomu kapsułę a w niej jeszcze dziwniejszą zawartość…….

 

No proszę. Po paru, delikatnie mówiąc, słabszych odcinkach scenarzyści odzyskali formę. Wraca bowiem wątek zimnej wojny temporalnej, ale jest on tylko delikatnie poruszony. Natomiast zawartość kapsuły jak i ona sama robi wrażenie. Jest to tym dziwniejsze, że tak naprawdę w tym odcinku nic się nie dzieje. Znajdują kapsułę, badają ją, przylatują dwie rasy, które chcą im ja zabrać. Jednak mimo, że to wszystko jest bardzo mocno statyczne, ogląda się to świetnie zwłaszcza jeśli znamy całe uniwersum Star Treka, czyli pozostałe serie. Jeśli nie, odcinek powinien wzbudzić w nas zainteresowanie tym co się wydarzy w pozostałych seriach. Dodatkowo mamy tu fajny pomysł z pętlą czasową i rozważaniami nad przyszłością ludzkiego gatunku. Zabrakło mi tylko jakiejś mocniejszej końcówki może Danielsa? No ale mimo to mamy emocjonujący, wciągający odcinek, który pomału zaczyna ratować ten, umówmy się póki co średni sezon serialu Star Trek Enterprise.