Atak klonów – recenzja książki

Po zamachu na senator Amidale, Anakin zostaje przydzielony do jej osobistej ochrony, a jego mistrz Obi-wan Kenobi odkrywa spisek separatystów oraz zdobywa ogromną broń dla Republiki.

Kolejna książkowa adaptacja filmu, ale tym razem bardzo udana. R.A. Salvatore wykorzystał, że może bardziej opisać motywy postaci ich odczucia i co najważniejsze postanowił trochę ubarwić całą opowieść. Dość powiedzieć, że dopiero w czwartym rozdziale docieramy do początkowych scen filmu. Dzięki tej książce dowiadujemy się dokładnie co stało się ze Shmi Skywalker, a nawet lepiej poznajemy niejakiego Owena i Beru (tak to ci, którzy pojawili siew nowej Nadziei tylko po ty by zaraz zginąć). Dodam jeszcze, że autor postanowił znacząco skrócić najbardziej irytujące sceny z filmu – mam na myśli romans za 5 złotych pomiędzy Amidalą a Anakinem, a za to trochę więcej dowiadujemy się o młodym Skywalkerze i o emocjach, które nim targają. Mo i hrabia Dooku, który pojawiał się już w poprzednich pozycjach jest tu całkiem konkretną postacią a nie „wziętą z niczego” jak w filmie. Można by się było pokusić o jakichś wątek mandaloriański w związku z Jango Fettem, ale bądźmy szczerzy. To całkiem ciekawa książka napisana na podstawie mocno średniego filmu.