Battlestar Galactica ? ?The Son Also Rises? (odcinek 3×18, recenzja)

Śmierć Starbuck wstrząsa paroma osobami we flocie i każda z osób radzi sobie z bólem inaczej. Na to wszystko nakłada się zbliżający się wielkimi krokami proces ex-prezydenta Baltara, z którym też jest pewien problem. Jest znienawidzony, więc nikt nie chce go bronić. Nikt, z wyjątkiem pewnego śmiałka…

Słowa „śmiałek” użyłem tutaj celowo. bo postać adwokata dość mocno przypomina mi komiksowego „Daredevila”. Przynajmniej z wyglądu. W serialu Romo Lampkin przez cały czas nosi przyciemniane okulary, co dość mocno upodabnia go do prawnika z komiksów. Choć sam uważam, że te okulary to idiotyzm – zwłaszcza w ciemnych i zamkniętych pomieszczeniach statku kosmicznego, gdzie nie ma za grosz słońca, a jedynym źródłem światła są słabe diody. W pierwszej chwili nawet myślałem, że Lampkim jest ślepy! Dopóki dramatycznie nie zdjął okularów…

Niestety po raz kolejny okazuje się, że kilka osób we flocie jest niezastąpionych. Mam na myśli Lee Adamę. Podsumujmy… Wybitny pilot, świetny żołnierz z ogromną wiedzą i praktyką w walce wręcz oraz taktyce. Sprawdza się jako marine, dowódca okrętu (dostał Pegaza), a teraz jako ochroniarz i prawnik. I we wszystkim jest dobry! Jakby nie było innych osób we flocie, chociaż podobno przeżyło ich ponad 40 tysięcy.

Od dłuższego czasu wątki wojny z Cylonami, a nawet poszukiwania Ziemi, zeszły na dalszy plan. Mam wrażenie, że serial zwolnił, a głównym motorem działań stały się teraz różnice charakterów i spięcia między postaciami. Gajus od kilku odcinków siedzi w więzieniu i przechodzi socjalistyczną metamorfozę. Szóstka również siedzi dłuższy czas w celi, ale tu nawet nie nie wiadomo co się z nią dzieje, bo scenarzyści dają jej minimum czasu na ekranie. O ile w ogóle dają…

Gdzieś po drodze zgubiło się poczucie wojennego zagrożenia, a zaczęła typowa obyczajówka sci-fi. nie oznacza to wcale, że BSG stał się złym serialem. Ale trzeba powiedzieć wprost: to coś zupełnie innego, niż pierwsze dwa sezony.