Star Trek Enterprise: Canamar – recenzja (odcinek 2×17)

Archer i Trip omyłkowo trafiają na statek, który wiezie skazańców do więzienia. Niestety gdy okazuję się kim są naprawdę, na statku wybucha bunt…

 

Mam spory problem z tym odcinkiem. Dużo się tutaj dzieje, w zasadzie od pierwszej minuty akcja ciągnie nas do przodu. Jednak po namyśle doszedłem do wniosku, że odcinek cierpi na typową chorobę drugiego sezonu Entka. Objawia się to tym, że scenarzyści wykorzystują pewne znane i ograne klisze do swoich celów. Pamiętacie zapewne, że mieliśmy już trekową wersje siedmiu wspaniałych czy filmu „Mój własny wróg”. Tutaj z kolei mamy do czynienia z filmem więziennym. Mamy wiec dwóch bohaterów, oczywiście niewinnych. Mamy przywódcę buntu oraz jego milczącego kolegę osiłka któremu już zdążył podpaść jeden z naszych bohaterów. Wbrew pozorom byłoby to nawet zjadliwe i być może nie doszukiwałbym się tych kliszy tak bardzo gdyby nie jeden element tego odcinka. Wnerwiający kolega z celi/ławki/pokoju. Oczywiście też tutaj jest, gadatliwy i irytujący. Co gorsza uwypuklający pozostałe klisze zaserwowane nam w tym odcinku. Podsumowując jest lepiej niż w innych odcinkach wymienionych przeze mnie w tej recenzji ale daleko od ideału. Gdyby nie postać irytującego towarzysza byłoby naprawdę nieźle.

Battlestar Galactica – „Six of One” (odcinek 4×02, recenzja)

Się dzieje. Ponieważ cylońscy piloci nie chcą atakować floty, bo wykryli tam swoich, więc wśród humanoidalnych modeli następuje rozłam. Połowa z nich chce zrobić pilotom lobotomię i wrócić do eksterminacji ludzi, podczas gdy druga połowa pragnie odnaleźć ukrywającą się wśród ludzi piątkę maszyn. W tym samym czasie załoga BSG zmaga się z niepewnością co do tego, kim jest „nowa” Starbuck i co zrobić z jej „wizją”.

dalej „Battlestar Galactica – „Six of One” (odcinek 4×02, recenzja)”

Człowiek z Wysokiego Zamku / Man in the High Castle – Truth (sezon 1, odcinek 7, recenzja)

Po święcie zwycięstwa, wracamy do normalności. Na wschodnim wybrzeżu Joe dostaje misję ponownego kontaktu z Julianą i żeby nie spoilerować jeszcze bardziej, nic więcej powiedzieć nie mogę. W zasadzie coraz trudniej cokolwiek mi pisać o fabule, bez zdradzania ważnych informacji, ponieważ w Stanach Pacyficznych również dzieje się dużo. Znany z kart książki handlarz antyków Robert Childan zostaje zaproszony przez swoich klientów Paula i Betty na kolację. Podobnie jak w książce, Amerykanin podkochuje się w Japonce i bardzo chętnie korzysta z propozycji. Jest to może póki co niewiele dla fabuły wnoszący wątek, ale jednak ważny ze względu na pierwowzór Dicka oraz przede wszystkim ze względów na kolejne wtopienie się widza w świat Człowieka z Wysokiego Zamku. Dla mnie sceny ze spotkania z młodym japońskim małżeństwem to najciekawszy wręcz motyw odcinka, co więcej mam wrażenie że była to niejako furtka do wprowadzenia do fabuły na stałe tego konformistycznego marszanda, który ostatecznie dogaduje się z Frankiem na temat pewnego interesu, po tym w jaki sposób został potraktowany na rzeczonej kolacji u swoich klientów.

dalej „Człowiek z Wysokiego Zamku / Man in the High Castle – Truth (sezon 1, odcinek 7, recenzja)”

Star Trek Enterprise: Future Tense – recenzja (odcinek 2×16)

Załoga Enterprise odkrywa dziwną, nieznaną nikomu kapsułę a w niej jeszcze dziwniejszą zawartość…….

 

No proszę. Po paru, delikatnie mówiąc, słabszych odcinkach scenarzyści odzyskali formę. Wraca bowiem wątek zimnej wojny temporalnej, ale jest on tylko delikatnie poruszony. Natomiast zawartość kapsuły jak i ona sama robi wrażenie. Jest to tym dziwniejsze, że tak naprawdę w tym odcinku nic się nie dzieje. Znajdują kapsułę, badają ją, przylatują dwie rasy, które chcą im ja zabrać. Jednak mimo, że to wszystko jest bardzo mocno statyczne, ogląda się to świetnie zwłaszcza jeśli znamy całe uniwersum Star Treka, czyli pozostałe serie. Jeśli nie, odcinek powinien wzbudzić w nas zainteresowanie tym co się wydarzy w pozostałych seriach. Dodatkowo mamy tu fajny pomysł z pętlą czasową i rozważaniami nad przyszłością ludzkiego gatunku. Zabrakło mi tylko jakiejś mocniejszej końcówki może Danielsa? No ale mimo to mamy emocjonujący, wciągający odcinek, który pomału zaczyna ratować ten, umówmy się póki co średni sezon serialu Star Trek Enterprise.

Battlestar Galactica – „He That Believeth In Me” (odcinek 4×01, recenzja)

Się dzieje… Po dwóch miesiącach od śmierci wraca Starbuck, w nowiutkim jak z fabryki myśliwcu. Twierdzi, że minęło tylko 6 godzin, nie pamięta zbyt wiele od śmierci, a w dodatku wydaje się mieć jakieś nowe nadnaturalne zdolności, dlatego pojawiają się podejrzenia, że jest Cylonem. W tym samym czasie Baltar zostaje kimś w rodzaju proroka nowej religii. Nawet cuda potrafi robić.

dalej „Battlestar Galactica – „He That Believeth In Me” (odcinek 4×01, recenzja)”

Star Trek – jak zacząć?

Jako, że dzisiaj mamy premierę kolejnej (13) części tej słynnej sagi wielu z was być może się zastanawia jak się do tego zabrać żeby ze spokojem obejrzeć i poznać całą historię w świecie Federacji. Tak naprawdę istnieją dwie szkoły. Jedna (jej zwolennikiem jest jeden z członków klubu) twierdzi, że należy zacząć oglądanie od produkcji pierwszej nakręconej czyli wydanego w latach 60 TOSa. Na ironię zakrawa fakt, że ten tajemniczy zwolennik nigdy tego serialu nie obejrzał 🙂 Ja natomiast bardzo tej szkoły nie lubię. Z paru powodów. Przede wszystkim serial The Original Series (TOS), zestarzał się niesamowicie i bardzo łatwo jest się od niego odbić i zniechęcić się do całej serii. Po za tym bliższe memu sercu jest podejście chronologiczne  z jednym zastrzeżeniem. Jeżeli drogi czytelniku chciałby zacząć przygodę z tą cudowną serią oto moje rady:

dalej „Star Trek – jak zacząć?”

Star Trek Enterprise: Cease Fire – recenzja (odcinek 2×15)

Konflikt wolkańsko-andoriański trwa. Jednak w obliczu kryzysu Shran (dowódca andoriański) postanawia, ku zaskoczeniu Wolkan wezwać kpt. Archera aby rozsądził pewien spór.

 

Świetny odcinek. Mamy tu wszystko czego obecnie potrzeba. Konflikt wolkańsko-andoriański, który uważam za bardzo ciekawy. Kolejne pokazanie roli Archera w tym sporze i przede wszystkim Shran. Możecie się ze mną nie zgodzić ale ten andoriański dowódca jest jedną z moich ulubionych postaci w tym serialu. Co więcej, szacunek z jakim się odnosi do Archera dobrze ukazuje jak ważni są ludzie dla naszego kwadrantu. Ciekawie też pokazano tu wojnę bez jakichś nie wiadomo jakich efektów specjalnych. Ot kolejny konflikt graniczny, a Archer z Sovalem lecą go rozsądzić. Podoba mi się to dlatego, że tak najczęściej wygląda wojna. Konflikty to nie tylko wielkie, rozstrzygające wszystko bitwy, ale właśnie szereg potyczek, krótkich walk i bardzo miło, że zostało to pokazane w serialu. Oczywiście używam tu słowa „wojna” trochę na wyrost, bo oficjalnie mówimy tu o konflikcie i chęci zmiany umowy sprzed ponad 100 lat. Bardzo ciekawy odcinek, mocno osadzony w uniwersum Star Treka po raz kolejny ukazujący nam jak ważny jest Jonathan Archer oraz jak należy rozwiązywać konflikty w sposób jeszcze nie federacyjny, ale już startrekowy.

Stranger Things – recenzja pierwszego sezonu

Niedawno, bo 15 lipca, Netflix udostępnił na swoim streamingu Stranger Things, które już w samych trailerach zapowiadało się całkiem interesująco. W zwiastunach widzieliśmy małe miasteczko z lat osiemdziesiątych, które będzie świadkiem niezwykłych wydarzeń. Do tego, na pierwszy rzut oka produkcja miała przyciągać nostalgią i stylem retro. Dodatkowym magnesem byli też aktorzy: Winona Ryder, Matthew Modine i David Harbour. To wszystko sprawiłem, że wraz z małżonką sięgnęliśmy po ten serial zaraz w dniu premiery, żeby sprawdzić co to za czort 🙂

dalej „Stranger Things – recenzja pierwszego sezonu”

Atak klonów – recenzja książki

Po zamachu na senator Amidale, Anakin zostaje przydzielony do jej osobistej ochrony, a jego mistrz Obi-wan Kenobi odkrywa spisek separatystów oraz zdobywa ogromną broń dla Republiki.

Kolejna książkowa adaptacja filmu, ale tym razem bardzo udana. R.A. Salvatore wykorzystał, że może bardziej opisać motywy postaci ich odczucia i co najważniejsze postanowił trochę ubarwić całą opowieść. Dość powiedzieć, że dopiero w czwartym rozdziale docieramy do początkowych scen filmu. Dzięki tej książce dowiadujemy się dokładnie co stało się ze Shmi Skywalker, a nawet lepiej poznajemy niejakiego Owena i Beru (tak to ci, którzy pojawili siew nowej Nadziei tylko po ty by zaraz zginąć). Dodam jeszcze, że autor postanowił znacząco skrócić najbardziej irytujące sceny z filmu – mam na myśli romans za 5 złotych pomiędzy Amidalą a Anakinem, a za to trochę więcej dowiadujemy się o młodym Skywalkerze i o emocjach, które nim targają. Mo i hrabia Dooku, który pojawiał się już w poprzednich pozycjach jest tu całkiem konkretną postacią a nie „wziętą z niczego” jak w filmie. Można by się było pokusić o jakichś wątek mandaloriański w związku z Jango Fettem, ale bądźmy szczerzy. To całkiem ciekawa książka napisana na podstawie mocno średniego filmu.