Battlestar Galactica – „Taking A Break From All Your Worries” (odcinek 3×13, recenzja)

Po odkryciu świątyni ze wskazówką dla szukających Ziemi, emocjonującej potyczce z Cylonami i wybuchu supernowej wracamy do wolniejszego tempa opowiadania opowieści. Mamy tym razem dwa wątki, z czego jeden dotyczy cierpienia miłosnego w czworokącie Apollo-Starbuck-Dee-Sam, a drugi opowiada o przesłuchaniach Baltara.

Czy jest ciekawie? To zależy jak na to patrzeć. Nie ma w tym odcinku Cylonów, ucieczka spowszedniała, wojna jest gdzieś tam daleko. Nawet udało się na okręcie zorganizować bar, w którym po godzinach przesiadują członkowie załogi. Rozumiem, że scenarzyści dają nam odpocząć bo zamieszaniu z poprzednich odcinków.

Problem w tym, że wątek problemów miłosnych nie do końca do mnie przemawia. Tym bardziej, że koniec końców i tak nic z tego nie wynika. Wszyscy zostają w takich samych parach, jak wcześniej, a Kara i Lee nie mogą o sobie zapomnieć. Poza emocjonalnymi przemowami Dee i Sama niewiele tu nowości. Nuda, a to przecież połowa odcinka.

Troszkę ratuje sytuację wątek z Baltarem i sposób, w jaki admirał zorganizował jego przesłuchanie. Ciekawy pomysł, który pokazuje, że stary Adama też może być bad-assem, jeśli tylko będzie chciał. No i nareszcie do szefujących BSG dociera, że Baltar widzi się jako ofiarę i poszkodowanego, a nie jako zdrajcę.

Odcinek przeciętny. Czekam na to, jaką rolę scenarzyści wymyślą dla znajdującej się w brygu Szóstki.