PIKFO i Święty Graal, czyli ucieczka z escape room Templariusze od Twierdzy Tajemnic

Jak łatwo zauważyć zabawa w wydostanie się z pokoju bardzo przypadło naszej ekipie du gustu i już trzeci raz w tym roku daliśmy się zamknąć w takim pomieszczeniu. Tym razem wybraliśmy Templariuszy od Twierdzy Tajemnic, który chwali się tym, że nie wykorzystuje w zagadkach żadnych kłódek na szyfr a tym bardziej sejfów, a wszystkie łamigłówki są klimatyczne. Do tego ciągle pozostaliśmy w temacie Indiany Jonesa.

IMG_20160618_172827

Przyznam, ze ten escape room zrobił na nas bardzo dobre wrażenie w zasadzie pod każdym względem. Świetna obsługa, która wszystko wytłumaczyła, odpowiedziała na wszelkie pytania i na koniec, co bardzo się ceni, a czego do tej pory nie doświadczyliśmy, wprowadzenie klimatyczno-fabularne w to co tutaj tak naprawdę robimy i dlaczego. Zaskoczył nas też sposób, w jaki „dostarczono” nas do samego pokoju. Nie było klasycznego motywu, gdzie prowadzący nas zaprowadził do pokoju i nas w nim zwyczajnie zamknął. Tym razem odbyło się to zupełnie inaczej, zaskakująco i zrobiło na to na nas bardzo dobre wrażenie.

IMG_20160618_172930

W kwestii liczby podpowiedzi, były one teoretycznie nieograniczone, czas jaki mięliśmy na wyjście z pokoju to 60 minut. Samo pomieszczenie również bardzo pozytywne wrażenie. Muzyka w tle robi atmosferę, faktycznie brak wszelkich kłódek i innych współczesnych urządzeń, świetny klimatyczny wystrój i rekwizyty. Pod tym względem również wielki plus dla twórców.

IMG_20160618_172855

Same zagadki były na średnim poziomie trudności, sprawę ułatwiał też fakt, że w przypadku tego pokoju wykonywało się jedną łamigłówkę na raz, to znaczy jedna prowadziła do następnej, a ta do kolejnej. Nie było możliwości główkowania nad kilkoma wskazówkami jednocześnie. Nie znaczy to, że pięcioosobowy zespół nie miał co robić. W żadnym wypadku, często zdarzało się, że bez dwóch czy trzech osób w ogóle nie można wykonać jakiegoś zadania aby pójść na przód. Ten aspekt również bardzo doceniliśmy. W poprzednich escape roomach w zasadzie aspekt drużynowy był mniej wyczuwalny. Trzeba też przyznać, że zagadki mogą być trudniejsze, dla osób, które pierwszy raz mają do czynienia z tym rodzajem rozrywki – po prostu niektóre „chwyty” już znaliśmy i łatwiej nam było się ogarnąć. Faktycznie, wszelkie szyfry czy mechanizmy zamykające w pomieszczeniu były wykonane własnoręcznie, a kłódka wystąpiła tylko jedna i to na klasyczny klucz, czyli klimat jak najbardziej zachowany. Jedyną rzeczą, na jaką trzeba w tym przypadku zwrócić uwagi, że można każdy szyfr szybko złamać tak zwaną metodą „brute force”, jednak nie polecamy takiego rozwiązania, bo zwyczajnie można sobie popsuć zabawę. Z pokoju wyszliśmy półtorej minuty przed założonym czasem i w zasadzie sami nie prosiliśmy o żadną podpowiedz, ale prowadzący grę sam podpowiadał nam, gdy widział, że utknęliśmy.

IMG_20160618_172744

Podsumowując bardzo fajny pokój, wydaje się wręcz, że najlepszy w jakim do tej pory byliśmy i warto wydać pieniądze, mimo że jest nieco droższy nic standardowe ceny escape roomów w Poznaniu. Zabawa była przednia, czuliśmy klimat w jaki pokój miał nas wprowadzić. Do tego nawiązania do Indiany Jonesa i wyzwanie, które wymagało od naszej piątki pełnego zaangażowania przez całe 60 minut. Zastrzeżenie mieliśmy w zasadzie do jednej zagadki, która była bardzo nieintuicyjna. To znaczy przy najmniej w naszym przypadku wydarzyło się tak, że gdyby prowadzący nam nic nie powiedział nie bylibyśmy w stanie zagadki rozwiązać. Wszystko zależy od tego, czy gracze zauważą coś zanim dotrą do samej zagadki, czy nie. Jeśli nie, to bez podpowiedzi nie ma szans jej rozwiązać. Mimo tego, zdecydowanie polecamy ten escape room każdemu.

IMG_20160618_172842