Star Trek Enterprise: The Catwalk ? recenzja (odcinek 2×12)

Enterprise zbliża się do fali neutronowej. Aby się uratować załoga musi się schować w jedynym bezpiecznym miejscu na statku a wraz z nimi nowo poznani obcy…

Po poprzednim odcinku miałem bardzo złe przeczucia co do tego. Jednak tym razem scenarzyści postanowili stworzyć ciekawszą historię. Poznajemy nowe miejsce na statku (tytułowe Catwalk), które mieści się przy gondolach WARP, które generują dodatkowe pole, dzięki czemu załoga będzie bezpieczna  podczas burzy. Tutaj twórcy bardzo umiejętnie pokazują nam co się dzieje z ludźmi zamkniętymi w małej przestrzeni przez dłuższy czas. Mimo dyscypliny gwiezdnej floty, coraz trudniej zachować porządek i mi osobiście bardzo się to podobało. Do tego, w tej przestrzeni dochodzi jeszcze trójka obcych, co prowadzi do kolejnych konfliktów. To właśnie drugi wątek, czyli obcy przyjęci pod skrzydła naszej dzielnej załogi, z którymi wiąże się główna akcja fabularna. Powiedzmy, że mamy tu do czynienia z walką o Enterprise i chyba nikogo nie zaskoczę, że wszystko kończy się dobrze. Przyjemny i przyzwoity odcinek no i bardzo ciekawa rasa obcych ? szkoda, że nie wykorzystana bardziej.