Star Trek Enterprise: Vanishing Point ? recenzja (odcinek 2×10)

Zwiedzając planetę Trip i Hoshi natykają się na bardzo gwałtowną burzę. Aby przed nią uciec muszą ratować się podróżą transporterem. Niestety Hoshi bardzo źle to znosi…

Kolejny odcinek, którego temat w świecie Star Treka będzie jeszcze nie raz przerabiany. Transportem, którego zadaniem jest teleportowanie i rzecz i ludzi od zawsze budził strach. Zwłaszcza w serialu Enerprise, gdzie jest stosunkowo nowym wynalazkiem. Trzeba przyznać, że scenarzyści się tutaj postarali. Cała fabuła jest ciekawa i skłania nas do zastanawiania się jak się dalej potoczy. Gdy widzimy subtelne zmiany w otoczeniu Hoshi zaczynamy wątpić w to co widzimy co jest bardzo fajne. Zakończenie może nie jest jakoś odkrywcze ale odcinek potrafi naprawdę zainteresować. Dodatkowo odcinek pokazuję nam nasz zwykły ludzki strach przed nową technologią oraz zadaje bardzo trudne pytanie. Jaka jest istota naszego człowieczeństwa? Co nas określa? Dusza? Charakter? Te problemy są co prawda tylko delikatnie poruszone na rzecz poszukiwania Hoshi, ale mimo to skłania do myślenia. Bardzo ciekawy odcinek mimo, że (jeśli patrzeć na całą serię) jest lekko wtórny.