Człowiek z Wysokiego Zamku / Man in the High Castle – Sunrise (sezon 1, odcinek 2, recenzja)

Nie ukrywam, że szybko chciałem wrócić do oglądania tego serialu. Pierwszy odcinek bardzo mnie zaintrygował, ale też pozostawił w mojej głowie wiele pytań. Ciężko mi jeszcze było rozgryźć jaki będzie tak naprawdę Człowiek z Wysokiego Zamku i miałem nadzieję, że kolejny epizod trochę rozjaśni tę sprawę. Co ważne, nie zawiodłem się…

Kolejny odcinek Człowieka z Wysokiego Zamku zaczyna się dokładnie tam, gdzie zostawiliśmy naszych bohaterów w pilocie. Joe i Juliana jadą nad tamę przy Canon City obejrzeć tytułowy wschód słońca. W międzyczasie Frank Frink zostaje przewieziony do budynku japońskich służb bezpieczeństwa w San Francisco na przesłuchanie. Natomiast obergruppenführer John Smith spożywa spokojne, rodzinne śniadanko w swoim domu na Long Island w Nowym Jorku. Muszę powiedzieć, że już takie ustawienie wątków mi się podoba. Po pierwsze widzimy, że Stany Pacyficzne, mimo że wydają się w miarę liberalne jak na marionetkowe państwo zależne od imperialnej Japonii, to gdy potrzeba pokazuję ciemne strony okupacji oraz totalitarnego ustroju. Po drugie, w neutralnej strefie, w Colorado można poczuć się z pozoru wolnym i pozwolić sobie na rozkoszowanie się chwilą. No i po trzecie, kolaborant i służbista w Rzeszy cieszy się rodzinnym i dostatnim życiem.

High Castle S01E02_01

W zasadzie ten odcinek jest lepszym odcinkiem pilotowym niż pierwszy. Doskonale pozwolił mi się wczuwać w klimat przedstawionego świata z każdą kolejną sceną. Świetnie zarysowywał różnice między życiem w trzech różnych krajach, na które zostały podzielone Stany Zjednoczone. Do tego wątek pana Tagomi wprowadza nas co raz głębiej w kulisy rywalizacji, a może nawet już zimnej wojny, dwóch mocarstw, które podzieliły między siebie świat.

W Canon City ukazane jest spokojnie toczące się życie, które jednak nie jest idealne. Z jednej strony jest to pole do walki wywiadów Japonii i Niemiec, co objawia się między innymi podejrzliwością mieszkańców w stosunku do obcych. Z drugiej strony i tutaj panują pewne obostrzenia. Okazuje się, że zakazana jest chociażby Biblia. Co więcej, wokół niej kręci się cała akcja wątku Canon City, w którym między innymi dowiadujemy się skąd wzięła się nazwa kluczowego dla fabuły filmu „Utyje szarańcza” (księga Koheleta). Na dodatek, na koniec tego wątku dostajemy w zasadzie dwa dosyć ciekawe twisty.

High Castle S01E02_02

Nowy Jork tym razem został mniej wyeksponowany, ale to nie znaczy, że nic ważnego się tam nie wydarzyło. Aby nie spoilerować za wiele, dodam tylko, że ruch oporu daje o sobie znać. Do tego, bardzo cenna dla klimatu serialu jest wspomniana już scena codziennej porannej rutyny Johna Smitha. Najciekawiej natomiast, moim zdaniem, dzieje się w San Francisco. Z jednej strony krótko pokazany na ekranie, ale ważny wątek pana Tagomiego i przyjazdu pary książęcej, w którym odczuć możemy napiętą sytuację polityczną między mocarstwami. Z drugiej strony, pokazanie metod działania służb bezpieczeństwa Japonii, która wzięła w swoje obroty Franka Frinka. Co gorsze, wypłynęło, że ma on żydowskie korzenie, co groziło eksterminacją nie tylko samego Franka, ale też jego siostry wraz dwójką jej dzieci.  Tak naprawdę jednak chodziło o to, aby móc na nim wymusić wyjawienie informację na temat Juliany. Cały ten wątek kończy się również dosyć zaskakująco. Do tego dużo bardziej wyczuwa się grozę, powagę sytuacji oraz okrucieństwo totalitarnych władz, niż przesłuchanie szefa ruchu oporu przez Johna Smitha w poprzednim odcinku.

High Castle S01E02_03

Drugi odcinek Człowieka z Wysokiego Zamku wyjaśnia chyba wszelkie wątpliwości jaki jest ten serial. Brak tutaj jakich spektakularnych, dynamicznych scen. Akcja, gdy już się zdarza jest zadana w punkt i dokładnie tam, gdzie jest wymagana. Fabuła toczy się spokojnie i wielowątkowo. Nie jest to może jeszcze Gra o Tron pod tym względem, ale wątków jest nad wyraz sporo. Do tego twórcy serwują nam serial niezwykle klimatyczny, wielowarstwowy i wielowymiarowy, który wręcz wymusza na widzu refleksję. Muszę przyznać, że ta konwencja wyjątkowo mi odpowiada. Na dodatek, spokojnie zostajemy wprowadzeni w cały świat, pozwala to się dobrze wczuć w klimat. Do tego dochodzą dobre mrugnięcia okiem do książkowego pierwowzoru, co również sobie chwalę. Oczywiście już po pilotowym odcinku wiadomo było, że historia w produkcji Amazona będzie inna, bardziej rozbudowana, jednak ciągle trzyma kontakt z Dickiem i w żaden sposób nie wyrzeka się swojego dziedzictwa, co mi bardzo pasuje.  Jak na razie jestem mile zaskoczony Człowiekiem z Wysokiego Zamku.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z portalu hidden remote.