Poza galaktykę – recenzja książki

Mistrz Jedi C’baoth stwarza projekt Lotu Pozagalyktycznego ale Darth Sidious ma swoje plany co do niego jak i samego lotu.

To jedna z tych książek które czyta się jednym tchem. Przede wszystkim sam pomysł lotu po za galaktykę jest jak dla mnie świetny. Podejście C’baotha czyli próba ustanowienia na pokładzie międzygalaktycznego statku rządów Jedi ? świetne. Dodatkowo książka wprowadza rasę Chissów i jego przedstawiciela: niejakiego Thrawna który okazuję się genialnym strategiem a cała rasa jest delikatnie mówiąc kozacka. Plan Sidiousa aby zniszczyć Lot pozagalaktyczny całkiem sprytny jak rozumiem był to element pozbycia się kilkudziesięciu rycerzy Jedi będących na pokładzie statku (ciężko mi wymyślić inną motywacje Dartha). Do tego kolejne wspomnienie o „przybyszach z dali” którzy pomału urastają do jednych z ciekawszych wątków. Niestety nie obyło się też bez paru wpadek. Przede wszystkim Anakin i Obi-Wan. Kompletnie niepotrzebni w tej książce. Co prawda fakt, że Anakin jest wpatrzony w C’baotha jak w obrazek jest ciekawy znając przyszłość młodzieńca ale już ich pobyt na pokładzie statku pozagalaktycznego: doklejony niczym Wonder woman w BvS. Po za tym dwoistość postaci Palpatine/Sidious lekko przesadzona. Mamy tu scenę w której doradca Palpatine wychodzi z rozmowy z nim i kontaktuję się z lorden Sidiousem co wydaje się lekko na siłę. Po za tym cały ten lot mógł potrwać trochę dłużej a tak zostaje z niczym. To znaczy książka kończy się tak by mogła powstać ewentualna kontynuacja. Ogólnie książka ciekawa i wciągająca. Polecam.