Star Trek Enterprise: The Communicator ? recenzja (odcinek 2×08)

Malcolm Reed podczas zwiadu na planecie zamieszkałej przez przedwarpową cywilizację, gubi komunikator. Gdy Archer wraz z winowajcą wraca po zgubę, zostają oni złapani i wzięci za szpiegów obcego mocarstwa.

Zwyżkowa forma scenarzystów. Znowu widzimy ciekawą historię i co więcej podstawy przyszłej „pierwszej dyrektywy”. To bardzo ciekawy pomysł postawienie kapitana gwiezdnej floty w takiej sytuacji. Czy przyznać się do tego, że pochodzimy z innej planety? Z drugiej strony jakie implikacje może mieć wzięcie za szpiegów z technologią wyprzedzającą świat o kilkaset lat? Wyobraźmy sobie chociażby taką sytuację, że ZSRR łapie w czasie zimnej wojny szpiegów USA a przy nich wysoce zaawansowaną technologię. Scenariusz wojny nuklearnej i uderzenia prewencyjnego jest bardzo prawdopodobny. W podobnej sytuacji znajduje się Archer. Dodatkowo, scenarzyści wykorzystali zdobyty wcześniej wahadłowiec Suliban z technologią maskowania. Tak więc nic tylko oglądać i bawić się bo odcinek zacny.