Battlestar Galactica ? ?Lay Down Your Burdens? (odcinki 2×19 i 2×20, recenzja)

A więc mamy koniec drugiego sezonu Battlestar Galactica. Podwójny odcinek opowiada o misji ratunkowej Starbuck po ludzi z Capricii, znalezieniu przypadkiem w miarę nadającej się do osiedlenia planecie, a także o „demokratycznych” wyborach nowego prezydenta kolonii. Dzieje się sporo, ale jak zwykle jest mocno depresyjnie, ponuro i dołująco. Chociaż momentami poczułem się również mocno zaskoczony…

Zacznę jednak z zupełnie innej strony. Do tej pory chyba nie wspominałem w recenzjach o ścieżce dźwiękowej do serialu, ale warto to zrobić. Generalnie dominują tu bardzo ciekawe motywy, które osobiście kojarzą mi się z bardzo mocną egzotyką. Może daleki wschód, może coś innego, ale na pewno nie jest to muzyka, którą słyszy się na co dzień.  Tym bardziej uderzył początek odcinka, gdy w tle słychać na prawdę przyjemny riff gitarowy. Powolny, budujący nastrój, troszkę podchodzący pod progresywną nutkę. Bardzo mi to odpowiada, bo prywatnie uwielbiam progresywnego rocka. Mają ode mnie plusika.

Podobało mi się wprowadzenie kolejnego Cylona i jego rozmowa z Tylerem. Trochę tylko dziwi fakt, że postać pojawia się po raz pierwszy i praktycznie po kwadransie już nie ma niespodzianki. Nie mniej teksty jednej kopii, gdy wypiera się bycia Cylonem i ten moment, gdy zdaje sobie sprawę, że inna kopia go wkopała są całkiem zabawne.

Ciężko mi natomiast zaakceptować fakt, że w bardzo krótkim czasie dwa modele Cylonów przekonały całą rasę, że nie warto już toczyć wojny z ludźmi. Mając na uwadze fakt, że przecież ich motywacja do wybicia ludzkości była przez długi czas głównym motorem działań robotów, to taki zakręt fabularny jest co najmniej dziwny.  Gdy już jednak przełkniemy ten pomysł scenarzystów, to cała reszta jest bardzo fajna. Szczególnie wpływ pani prezydent na wyniki wyborów. Okazuje się, że ta postać wcale nie jest taka nieskalana…

Podsumowując drugi sezon z całą pewnością stwierdzam, że serial ciągle trzyma wysoki poziom. Postacie nie są płaskie i jednolite (może z paroma wyjątkami), aktorstwo jest dobre, klimat serialu i historia wciągają. Widać jednak, że scenarzyści szukają zmian, a pierwszymi tego zwiastunami są decyzja o osiedleniu się na planecie i zapowiedź rozejmu pomiędzy ludźmi i robotami. Rzecz w tym, że może to całkowicie zmienić klimat. Czy takie eksperymenty wyjdą produkcji ana dobre, to się jeszcze okaże.