Battlestar Galactica ? ?Downloaded? (odcinek 2×18, recenzja)

Niesamowity odcinek! Chyba zbliżamy się do końca sezonu, bo fabuła robi skok jak stąd do Bangladeszu… Tym razem historia skupia się na dwóch odrodzonych Cylonkach, przy czym obie pokochały ludzi i obie miały ogromny wpływ na historię wojny do tej pory. Numer 6, nazywana „Capricą”, to dokładnie ta sama osobowość (bo chyba to będzie najdokładniejsze określenie), która na samym początku uwiodła Gaiusa Baltara, wprowadziła wirusa do ludzkich systemów obrony i umożliwiła atak na Dwanaście Kolonii. Druga z odrodzonych Cylonek to jedna z wersji numeru 8 – Boomer. To ona przez dwa lata służyła pod Adamą jako uśpiony agent, by ostatecznie dokonać próby zamachu. Obie mają niemałe zasługi w wojnie, więc przez przez Cylonów są traktowane jako bohaterki. Ponieważ jednak poznały ludzkie uczucia, więc trudno im się odnaleźć w roli tych, które mają zniszczyć ludzką rasę.

Przyznaję, że kilka razy zrobiłem klasyczne „WTF”. Szczególnie na początku, gdy okazało się, że „Caprica” ma dokładnie takie same przywidzenia, jak Baltar! Nie wiem, o co tu chodzi, ale samo w sobie jest to niesamowite. Przede wszystkim dlatego, że nagle wszystkie hipotezy co do tego, czym jest Szóstka, którą widzi tylko Baltar trafia szlag. Zastanawiałem się swego czasu, czy to efekt jego choroby umysłowej, winy, czy też może to wszczepione w jego głowę cylońskie urządzenie. A tu nagle okazuje się, że cokolwiek dotknęło Baltara, ma też jedna z Cylonek! Jeśli te widzenia są jakoś powiązane, to na pewno wyjaśnienie będzie nieziemskie.

Podoba mi się fakt, że Cyloni nie są jednorodni. Jakoś pasuje mi to do ich obrazu, który przez ostatnie odcinki serwowali nam twórcy. Jeżeli nie ma nic na przeszkodzie, by ludzie z wolną wolą świadomie zdradzali swoich, nie działali ku lepszemu dobru i być może nawet zdradzali (co wprawdzie nie zostało pokazane na ekranie, ale wiemy, że jest możliwe), to dlaczego pojedynczy Cyloni nie mogą nagle stwierdzić, że ich działania wojenne są źródłem kłopotów, a zatem dlaczego by nie przejść na stronę pokrzywdzonych? Tym bardziej, że ich przekonania są zagrożeniem dla wygodnego dla niektórych z maszyn status quo?

To był na prawdę bardzo dobry odcinek.