Dark Matter – „Episode Twelve” (sezon 1, odcinek 12, recenzja)

Przedostatni odcinek pierwszego sezonu skupia się w końcu na historii Dwójki, w zasadzie jedynego członka załogi, której przeszłość nie była w ogóle znana. Oczywiście pozostaje pytanie czy jest to warte uwagi i wnosi coś ona do fabuły serialu.

Odcinek zaczyna się standardowo – dowiadujemy się co działo się w ostatnich sekundach poprzedniego epizodu, a co za tym idzie wiemy w końcu czym jest urządzenie wykradzione przez załogę Razy w poprzednim zleceniu. O wszystkim informuje nie kto inny tylko Talbor Calchek, czyli Rodney McKay ze Stargate Atlantis i ‚manager’ naszych bohaterów. Rzecz jasna zleca on im kolejne zadanie – jak zawsze proste, łatwe i przyjemne.

DarkMatter_gallery_112Recap_08

To proste zlecenie kończy się tym, że Dwójka dostaję się do niewoli szalonego naukowca granego przez Wila Wheatona (znienawidzony przez większość fanów Wesley Crasher ze Star Trek The Next Generation). Powód porwania Dwójki jak i jej historia okazuje się tak banalna i infantylna, że żal w ogóle o tym wspominać, podobnie z resztą jak z fabułą pozostałej części odcinka. Ostatecznie jedynie android z Razy był w stanie ogarnąć sytuację i tradycyjnie wszystko dobrze się skończyło.

DarkMatter_gallery_112Recap_14

Cały odcinek jest tak zbędny i nijaki, że szkoda się w ogóle wielce nad nim rozwodzić. Jedyne, co zasługuje na uwagę, to w miarę dobra rola Wila Wheatona, którego ostatnio zawsze jest miło mi zobaczyć na ekranie. Co więcej wszystko wskazuje na to, że jeszcze jego postać wróci, co mnie cieszy. Poziom humoru w epizodzie był na standardowym dla Dark Matter poziomie i jak zwykle ratował łapatologię scenariusza. Problem jest w tym, że to jest tak bezpłciowy odcinek, że ucieknie z pamięci w ciągu kilku minut po ujrzeniu napisów końcowych, bo w zasadzie nie ma co tam utknąć w pamięci oprócz wspomnianego Wila. Nawet historia Dwójki jest tak infantylna i oklepana, że lepiej tak naprawę, żeby pozostała tajemnicą niż ją w taki sposób prezentować. Odcinek uznaję za klasyczną zapchajdziurę.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony SyFy oraz Wikipedii