Star Trek Enterprise: Minefield ? recenzja (odcinek 2×03)

Enterprise wlatuje we wrogą, zaminowaną przestrzeń. Niestety jedna mina przyczepia się do kadłuba co skutecznie opóźnia ucieczkę. Właściciele pola minowego nie są tym zachwyceni…

Romulanie!!! Jedna z najważniejszych ras w świecie Star Trek. Co bardzo ważne w ?Enterprise? ludzie nie widzą Romulan znaczy nie mają pojęcia jak oni wyglądają. To ważne o tyle, że w innych serialach mieliśmy dokładnie podane kiedy nastąpiło pierwsze ?zobaczenie? Romulan. Więcej wam nie zdradzę. Tutaj widzimy tę rasę jako ksenofobiczne istoty za nic mające cudze życie. Tylko, że tak naprawdę to nie jest odcinek o nich. To epizod o Malcolmie Reedzie. Mieliśmy już coś takiego gdy miał urodziny, a tutaj przez cały odcinek słuchamy jego rozmowy z Archerem, o rodzicach, o ich pracy, o tym dlaczego Reed zawiódł ojca i dlaczego nie wstąpił do marynarki wojennej. Nie mówię, że to źle aczkolwiek odcinek jest lekko przegadany a mimo to całkiem interesujący. No i przede wszystkim znowu mamy pokazanego tu Archera jako prawdziwego dowódcę z krwi i kości. Taki co to prędzej sam zginie niż pozwoli umrzeć komuś z załogi. A dzięki rozmowie z Reedem dowiadujemy się też jakie zwyczaje panują na Enterprise. Fajny, ciekawy i niebanalny odcinek.