Podsumowanie I sezonu Star Trek Enterprise

Koniec pierwszego sezonu Star Trek Enterprise, więc czas na małe podsumowanie. Przed twórcami tego serialu stało zadanie niełatwe, a wręcz karkołomne. Jak bowiem pokazać początki jednej z najwspanialszych serii i jednocześnie zadowolić fanów, którzy rozkład pokładów Enterprise 1701-D znają lepiej niż rozkład swojego mieszkania? Scenarzyści podeszli do tematu trochę zachowawczo. W tym sezonie widać jak czasami korzystają z rozwiązań fabularnych z innych serii (?Oasis?) a i sam model statku NX-o1 mógł być wykonany lepiej. Jak każdy fan doskonale wie, jest to odwrócony model statku klasy Akira. Boli to dlatego, że naprawdę nie wiem skąd ta ochota pójścia na łatwiznę a podejrzewam, że część fanów już na starcie obraziło się na ten serial za użycie starego modelu statku. Na szczęście, poza tym scenarzyści sprawnie opowiadają w pierwszym sezonie przygody ludzi w kosmosie. Mamy tu perełkę (?Dead Doctor?) oraz szereg innych ciekawych odcinków (?Andorian Incident?), tu należą się pochwały za nakreślenie nam sytuacji politycznej w naszym kwadrancie (konfilkt Wolkanie ? Andorianie) oraz parę odcinków humorystycznych (?Unexpected?, ?Two days and two nights? ?Aquisition? ). Sporo kontrowersji dotyczyło właśnie pojawienia się Ferengich oraz technologii holodecku w pierwszym sezonie. Ja jednak jak mantrę powtarzam, że to bardzo dobrze, że się tam pojawiło. Tworzy to spójną całość pomiędzy ST: Enterprise a ST: TNG. Niestety trochę psuję odbiór wątek Zimnej Wojny Temporalnej. Jak dla mnie kompletnie niepotrzebny, który wprowadza trochę zamieszania. Podsumowując oceniam pierwszy sezon na plus mimo paru potknięć. O postaciach w tym serialu porozmawiamy sobie podczas podsumowania wszystkich odcinków.