Star Trek Enterprise: Shockwave ? recenzja (odcinek 1×26, 2×01)

Zimna wojna temporalna trwa a błąd niejakiego Danielsa sprawia, że ludzkość może przegrać. Na szczęście przebywający w przyszłości Archer musi tylko przekonać pewną Wolkankę o podróżach w czasie i wszystko wróci do normy…

Finał pierwszego sezonu i zarazem pierwszy odcinek sezonu drugiego. Od czego tu zacząć… Mamy tu wszystko co lubimy. Nasi tracą Enterprise, żeby go potem odzyskać, a jedna z załogantek traci nawet w akcji koszulkę. Sama fabuła tych dwóch odcinków przyzwoita zwłaszcza jak na (nie najlepszy) wątek wojny temporalnej. To co mnie osobiście zachwyciło w tych odcinkach to dwie postacie. Pierwsza: Archer w przyszłości. Genialne smaczki dla weteranów serii (pomnik, Imperium Romulańskie tak na szybko) i fakt, że gdyby zabrakło kapitana Enterprise prawdopodobnie Federacja nigdy by nie powstała, co pokazuję nam jak istotna jest misja NX-01 jak i sam kapitan. Druga to T’Pol. Nasza dzielna Wolkanka przez cały sezon przechodzi dyskretną metamorfozę i widać było ,że coraz bardziej zaczyna lubić i akceptować ludzi. Jednak jej zachowanie pod koniec tych odcinków jednoznacznie pokazuje wpływ ludzi na nią co, jak podejrzewam, miało pokazać, że ludzie wprowadzają zupełnie nowy sposób postępowania i myślenia w galaktyce. Odcinki na mega plus, wszystko jak najbardziej w porządku. No i dobre rokowanie na drugi sezon.