Battlestar Galactica ? ?Flight Of The Phoenix? (odcinek 2×09, recenzja)

Mam z tym odcinkiem pewien problem. Pojawiają się tutaj dwa nierówne wątki: jeden sztampowy i powtarzany do bólu w większości filmów wojennych oraz drugi, który nie mógłby istnieć bez realiów sci-fi oraz walki w cyberprzestrzeni.

Widzimy rozpaczającego Tyrola, który musi się czymś zająć, a ponieważ myśliwce psują się na potęgę i części z nich nie można reanimować, więc trochę dla zabicia czasu, a trochę by „coś z tym zrobić” rozpoczyna budowę nowej maszyny od podstaw. Według jego pomysłu i projektu. Oczywiście na początku nikt nie wierzy w powodzenie budowy, ale powoli cała załoga przyłącza się do projektu, a całość zyskuje symboliczne znaczenie.

Przyznam wprost: nie podoba mi się takie przedstawienie sprawy. Jest zbyt ograne, zbyt oczywiste i zbyt często przewijało się w innych filmach i serialach. Może nie zawsze dotyczyło to budowy jakiejś maszyny, ale zawsze chodziło o przegraną sprawę, która jednoczyła wszystkich ludzi. Oglądając te sceny w myślach słyszałem w myślach muzykę z Rockiego… Dodatkowo dobił mnie patos przemowy pani prezydent na końcu.

Za to motyw cylońskiego wirusa w komputerach okrętu jest mi o wiele bliższy. Podobało mi się tez to, co Sharon zrobiła z nadciągającymi statkami Cylonów – nie wpadłbym na to. 🙂 Zastanawia mnie tylko jedno… Jakim cudem scenarzyści chcą pogodzić dwa zupełnie odmienne podejścia do fizjonomii Sharon: z jednej strony jest bardzo bliska budowie ludzi (ma dziecko z człowiekiem, z zatem musi mieć zgodny kod genetyczny, odpowiednie białka, itd.), ale z drugiej podłączyła się do komputera i ma możliwość kontrolowania sygnałów przesyłanych kablem! Jak to będzie wyjaśnione?

No i dlaczego wcześniej nikt nie wpadł na pomysł użycia innego poszycia na myśliwcach? 🙂 Skoro udało się załodze bez zasobów i zaplecza, to dlaczego nie wpadli na to inżynierowie jeszcze przed atakiem Cylonów? Mieli przecież o wiele większe możliwości, a efektem mógł być niewidzialny stateczek!