Battlestar Galactica ? ?Home? (odcinki 2×06 i 2×07, recenzja)

Scenarzyści chyba wyczuli, że ilość pytań powoli robi się zbyt wielka w stosunku do udzielonych odpowiedzi. Bardzo mi się ten odcinek podobał, bo nareszcie fabula rusza do przodu z kopyta, a dodatkowo w końcu dowiadujemy się jak świat przedstawiony w serialu ma się do naszej rzeczywistości.

Zastanawiało mnie to od samego początku, ale niestety wcześniej nie było o tym ani słowa. Wiadomo: Trek i Futurama dzieją się w naszej przyszłości, StarGate to alternatywna rzeczywistość, a z kolei Gwiezdne Wojny nie mają z Ziemią nic wspólnego. Takie postawienie sprawy bardzo pomaga zorientować się w tym, jak działa świat przedstawiony i czego można się po nim spodziewać. Tymczasem BSG było do tej pory zagadką… Owszem, były tu jakieś nawiązania do mitów starożytnej Grecji, ale niewiele to wyjaśniało. Aż do teraz.

Połączone siły Adamy i prezydent (niezła scena pojednania) odnajdują na Kobolu wskazówki, jak dotrzeć do Ziemi. Najlepsze jest to, że wskazówki – choć banalne jeśli chodzi o stopień skomplikowania – są przemyślane pod kątem prawdziwości z naszą wiedzą o galaktyce! Serio! Ktoś zasługuje na medal… Oczywiście nie mam na myśli sposobu ich pokazania. Nie wiem, czy sceneria, do której trafili bohaterowie to tylko hologramy, czy tez faktycznie zostali na moment teleportowani na Ziemię. To nieistotne. Ważne, że wskazówki opierają się na wzajemnym położeniu gwiazd, a więc Galactica musi tylko znaleźć taki punkt w przestrzeni, by zgadzał się widok za oknem. Proste?

Podoba mi się to, co zrobiła nowa Boomer z komandorem, choć nie do końca jest chyba jasne, dlaczego stara nie mogła oprzeć się cylońskiemu oprogramowaniu, a nowa robi to bez problemu.

W każdym razie te dwa odcinki były chyba najlepsze w drugim sezonie jak do tej pory. Tak trzymać!