Star Trek Enterprise: Detained ? recenzja (odcinek 1×21)

Archer budzi się w obozie dla Sulibanów. Próbując wytłumaczyć swoją misję dowiaduję się bardzo niepokojących rzeczy, a w rezultacie trafia do karceru…

Star Trek od zawsze mówił o pewnych problemach społecznych, uprzedzeniach (zagadka w jakim serialu po raz pierwszy pokazano pocałunek afroamerykanki z białym mężczyzną?). W tym odcinku scenarzyści wzięli się za uprzedzenia rasowe i obozy prewencyjne. I zrobili to nieźle. Odcinek dobrze się ogląda, jest nam żal niewinnych Suliban, a i finał tego epizodu jest dość mroczny. Archer, który zmienia zdanie o swoich wrogach a raczej zaczyna rozumieć, że nie każdy Suliban to wróg ? jestem za. Reed w akcji ratunkowej zmieniony na… nie powiem. Co jeszcze fajniejsze, po tym odcinku mamy pełniejszy obraz tego co się dzieje w naszym kwadrancie. Miłym akcentem jest również to, że złowrogiego generała gra Dean Stockwell, który spotkał się już z Bakulą (Archerem) na planie serialu „Zagubiony w czasie” (eng. „Quantum Leap”) i rzeczywiście miło ich znowu zobaczyć razem (zwłaszcza, że ich wspólny serial to pół mojego dzieciństwa). Przy okazji: nie przypomina wam czegoś urządzenie generała?