Dark Matter – „Episode Eight” (sezon 1, odcinek 8, recenzja)

Załoga Razy dociera do kolejnej stacji kosmicznej. Z początku wygląda na powtórkę z rozrywki z czwartego odcinka. Jednak na szczęście tym razem, wszystko toczy się całkiem inaczej, a główna fabuła kręci się wokół Szóstki i jego przeszłości.

Od samego początku mamy dosyć nietypową konstrukcję, gdzie widzimy scenę zabójstwa Szóstki. Następnie wracamy na Razę kilka godzin przed tym wydarzeniem. Okazuje się, że nasi bohaterowie zbliżają się do stacji kosmicznej – znów bez nazwy, oznaczenia, czy czegokolwiek. Plan jest podobnie jak poprzednio – zdobyć zapasy, kasę itp. Szóstka jednak postanawia załatwić sprawę osobistą, związaną z tym, czego o sobie dowiedział się podczas wędrówki po snach Piątki. I tutaj wchodzi najlepszy motyw tego odcinka. Pamiętacie reklamę, jaką widział Szóstka podczas poprzedniej wizyty na stacji kosmicznej, tą o swoistym teleporcie? Tak, Szóstka postanowił wykorzystać ten środek transportu i dorwać dzięki niemu osobę, która w przeszłości go zdradziła. Tym samym wracamy do momentu, w którym odcinek się rozpoczął – ginie de facto klon Szóstki na jakiejś planecie. Szóstka budzi się z powrotem na stacji i nic z tego nie pamięta, bo gdy klon ginie, nie ma możliwości wgrania jego wspomnień oryginałowi. Oczywiście Szóstka próbuje drugi raz…DarkMatter_gallery_108Recap_03

Aby dowiedzieć się o co chodzi, za swoim współzałogantem podążają Jedynka i Czwórka. I tutaj kolejne miłe zaskoczenie. Po pierwsze, świetny humorystyczny wątek w siedzibie Transfer Transportu – dialogi z pracownicą zarówno wcześniej Szóstki, jak i teraz Jedynki i Czwórki. Po drugie mimo, że Czwórka jest cichy, wycofany i surowy potrafi być w tym momencie śmieszny oraz pokazuje, że mimo swojego dystansu do innych potrafi genialnie z nimi postępować. Po trzecie, wraca wątek Jedynki i jego zmian chirurgicznych twarzy – w końcu po sklonowaniu, jego ‚awatar’ w miejscu docelowym ów operacji nie przeszedł, zatem obok kopii Czwórki budzi się ktoś kompletnie obcy. Super, że twórcy wykorzystali ten motyw i powiązali go z Transfer Transportem. Scenarzyści mogli przecież wysłać kogoś innego w pogoń za Szóstką, jednak nie bali się w końcu wyzwania i się to opłaciło.

 

Oczywiście nie zdradzę jak dalej potoczyła się fabuła odcinka. Powiem tylko, że zakończenie też jest zaskakujące i dodało kilka dodatkowych punktów do ostatecznej oceny tego epizodu. Do tego dochodzi jeszcze taki drobiazg, jak wspólne piwko załogi w barze na stacji. Pada nawet stwierdzenie: „You’re all getting along!… It’s weird., które jest wypowiedziane w zasadzie kilka sekund po tym, jak sam stwierdziłem dokładnie to samo 🙂DarkMatter_gallery_108Recap_04

Natomiast na koniec jeszcze chciałbym się podzielić pewnym spostrzeżeniem po ośmiu odcinkach. Chodzimi o generyczny świat przedstawiony. Z jedne strony scenarzyści wpadli na tak fajny motyw jak Transfer Transport, a z drugiej w zasadzie całe uniwersum jest niesłychanie ananimowe i pozbawione indywidualności. Planety czy stacje nie mają nazewnictwa, władza to Galactic Authority… Dosyć osobliwy to zabieg, ale z jak na razie nie przeszkadza mi to za bardzo. Nawiązuje jednak dosyć mocno do serialu Stargate, gdzie często planety, które występowały tylko w jednym odcinku nazywane były po prostu dziwnymi oznaczeniami.

Ósmy odcinek to jeden z najlepszych do tej pory. Cieszy mnie najbardziej fakt wykorzystania w serialu Transfer Transportu, o którym dowiadujemy się praktycznie na samym początku serii z reklamy. Lekko zaskakuje, rozwija wątek Szóstki i nareszcie nie wieje nudą. Na dodatek nie mam do czego się przyczepić, a humorystyczny akcent smacznie wszystko doprawia.

 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony SyFy oraz Wikipedii