Dark Matter – „Episode Seven” (sezon 1, odcinek 7, recenzja)

W poprzednim odcinku mieliśmy mocne pchnięcie historii większości bohaterów, więc można było się spodziewać tym razem przypadku odcinkowego. Niestety tym razem jest przeciętnie i nudnawo.

W końcu załoga Razy dobiera się do sejfu. Wydaje się, że w będzie ciekawie… co tam takiego tajemniczego jest? Aż głowa boli, jaki scenarzyści mają potencjał związany z tym wątkiem… A tym czasem, w środku znajduje się broń, kasa, rozłożony android i zamrożona kobieta… Oczywiście cały epizod kręci się wokół robota i postaci w komorze hibernacyjnej.

Android okazuje się modelem do towarzystwa z australijskim akcentem, który ma umilać czas swojemu właścicielowi. Natomiast kobieta, to znajoma Trójki, która ze względu na śmiertelną chorobę została zahibernowana do czasu, kiedy znajdzie się lekarstwo. Dzięki tej postaci, dowiadujemy się trochę więcej o Trójce, co jest swoistym uzupełnieniem poprzedniego odcinka, który skupiał się na Jedynce, Czwórce, Piątce i Szóstce. W zasadzie po epizodzie siódmym, najbardziej tajemniczą postacią staje się Dwójka, o której przeszłości do tej pory praktycznie nic nie wiadomo.DarkMatter_gallery_107Recap_02

Z androidem zwanym Wendy wiąże się natomiast klasyczny twist, którego nie da się nie spodziewać. żeby już więcej nie spoilerować, nic więcej nie powiem. Wspomnę jedynie o najzabawniejszym i w sumie najciekawszym według mnie motywie tego odcinka. Mianowicie obecny już na pokładzie robot, niejako siódmy członek załogi, staje się zazdrosny o Wendy. Prowokuje to świetną scenę związaną z akcentem jakim posługuje się android.

DarkMatter_gallery_107Recap_05

Siódmy odcinek Dark Matter to w zasadzie klasyczna zapchajdziura. Na szczęście przyprawiona odrobiną humoru, także w ogólnym rozrachunku jest całkiem znośna. Problem jest taki, że epizod ten nie pozostanie w pamięci na długo, bo kompletnie niczym nie zaskakiwał, a i do fabuły niewiele wnosił, co jest bardzo dziwne, ze względu na otwarcie tajemniczego sejfu. Jak dla mnie, jest to na razie kompletnie zmarnowany potencjał i mam nadzieję, że jeszcze do tego wątku wrócą.

 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony SyFy oraz Wikipedii