Star Trek Enterprise: Fusion ? recenzja (odcinek 1×17)

Enterprise napotyka na swojej drodze wolkański statek. Jednak nie są to Wolkanie, których znamy. Ci bowiem nie mają nic przeciwko emocjom…

Od pierwszego odcinka tego serialu widać, że ludzie mają problem z dogadaniem się z rasą Wolkan. Widzimy naszych spiczastouszych przyjaciół jako zadufanych w sobie, pewnych siebie arogantów. W tym odcinku zaś dowiadujemy się, że istnieje jeszcze jeden odłam Wolkan. Ten z kolei nie ma nic przeciwko emocjom (które są blokowane przez tradycyjnych Wolkan). Jest to o tyle ciekawe, że ci „nowi” korzystają z tzw. połączenia jaźni które w późniejszych serialach będziemy oglądać u praktycznie każdych przedstawicieli tej rasy. Jeśli jesteście ciekawi dlaczego tak będzie, zachęcam do oglądania następnych odcinków, bądź czytania naszych recenzji. Interesująco też wypada tutaj T’Pol, u której widzimy pewną ciekawość co do nowych towarzyszy, której w końcu ulega. W końcówce widzimy naszego dzielnego kapitana Archera, który będzie walczył o swą załogę do ostatniej krwi i trzeba przyznać, że z każdym odcinkiem nasz kapitan zyskuję. Ciekawy i wciągający odcinek no i przede wszystkim poszerzający naszą wiedzę o jednej z najważniejszych ras w Star Treku.