Daredevil – „Speak of the devil” (sezon 1, odcinek 9, recenzja)

Na tym etapie oglądania Daredevila spokojnie można zauważyć, że dynamika tego serialu przyjmuje kształt sinusoidy. Raz na dwa lub trzy odcinki mamy przyspieszenie, które przyjemnie się ogląda i przestaje się zwracać uwagę na wady tej produkcji. Tak jest właśnie ze „Speak of the devil”, który naprawdę mnie wciągnął.

Nie dość, że tempo akcji jest dosyć spore, to jeszcze dochodzi mnogość wątków zawartych w tym epizodzie. Z jednej strony mamy powracającą postać spowiednika Matta, który ma pomóc naszemu głównemu bohaterowi w podjęciu bardzo trudnej decyzji. Moim zdaniem, mimo że to najspokojniejszy fragment odcinka, jest zarazem jednym z najważniejszych.

Dalej dostajemy kontynuację wątku ostatniej sprawy jakiej podjęła się kancelaria Nelson & Murdock. Krótko mówiąc i nie ujawniając zbyt wiele, kończy się ona drastycznie i dramatycznie. Natomiast Foggy zaczyna czuć ciężar decyzji oraz porad jakie udzielił swojej klientce w dobrej wierze. Muszę przyznać, prowadzenie postaci Nelsona to chyba to, co najlepiej scenarzystą wyszło, a ten odcinek dokłada swoją sporą cegiełkę.

W tak dynamicznym odcinku nie mogło zabraknąć porządnej sceny walki. Pod tym względem nie mogę nic złego powiedzieć. Był to najlepszy pojedynek do tej pory na dodatek bardzo ciekawie zrealizowany. Fragmenty walki przewijają się od pierwszych momentów epizodu i przeplatają pozostałe wątki, które niejako wyjaśniają jak do samego pojedynku doszło. Kiedy już fabuła „dogania” w czasie walkę, mamy do czynienia z trzymającą w napięciu walką, pełną zwrotów i dramatyzmu. W całym tym zamieszaniu mamy jeszcze Fiska, który w końcu zachowuję się jak na szefa wszystkich szefów przystaje oraz pokazuje na co go stać. Szkoda, ze ta postać nie była tak przedstawiania od samego początku. Na koniec całej tej sekwencji widzimy w końcu ogromną zmianę w samym Daredevilu, która wisiała w powietrzu od kilku odcinków. Samo zakończenie natomiast, to całkiem zaskakujący cliffhanger, bo nie spodziewałem się, że to co nastąpiło zdarzy się tak szybko.

Sezon zbliża się powoli do końca, co nareszcie czuć również w fabule. Dziewiąty odcinek Daredevila to według mnie najlepszy jaki do tej pory widziałem. Konfrontacja Fiska z Murdockiem i to w dwóch odsłonach jest bardzo interesująca (szczególnie ta pierwsza), do tego dochodzi najlepsza scena walki, której realizacja i forma przedstawienia mogą się podobać. Nawet mój ulubieniec lebiega Fisk zdobył kilka dodatnich punktów. W końcu po tym odcinku mam ogromną chęć sięgnąć po kolejny.

Wszystkie zdjęcia w tym artykule pochodzą z oficjalnej strony Marvela.