Battlestar Galactica ? ?Scattered? (odcinek 2×01, recenzja)

Wszystko się sypie, sytuacja jest beznadziejna (który to raz?). Dowodzący flotą jest postrzelony i w bardzo złym stanie, a lekarza nie ma. Okręt flagowy gubi resztę armady. Porzuceni na Kobolu rozbitkowie są ostrzeliwani przez maszyny i nie mają szans na przeżycie. Starbuck zostaje uwięziona na Capricii bez możliwości ucieczki. Lee Adama siedzi razem z panią prezydent w okrętowym brygu. Zostaje sponiewierany każdy z osobna i wszyscy razem.

Otwarcie nowego sezonu tasuje bohaterów i wątki. Do tej pory mieliśmy dwie równoległe historie, a teraz zrobiły się trzy. Pierwsza dotyczy okrętu Galactica i armady statków. Druga to porzuceni na Kobolu rozbitkowie z Baltarem i jego wizjami. Wreszcie trzecia opowiada o Helo i dołączającej do niego Starbuck. Trudno powiedzieć, czy wyjdzie to serialowi na dobre, ale póki co scenarzyści dają każdej z historii na tyle dużo czasu, by widz spokojnie mógł przyzwyczaić się do nowej sytuacji.

Napięcie nie kulminuje się tutaj tak, jak w poprzednim odcinku. Pierwszy odcinek to bardziej zwolnienie tempa i przywyknięcie do sytuacji, w której wszyscy się znaleźli. Chodzi tu chyba bardziej o złapanie oddechu po akcji, która wydarzyła się poprzednio. Nie mniej jednak z nadzieją siadam do kolejnych odcinków…