Star Trek Enterprise: Sleeping Dogs ? recenzja (odcinek 1×14)

Gdy Enterprise napotyka statek Klingonów potrzebujący pomocy, kapitan Archer rusza na ratunek. Jednak oni zdecydowanie tej pomocy nie chcą…

W tym odcinku ponownie widzimy Klingonów w sporze z Archerem. Co ciekawe jak na razie (ponieważ oglądamy chronologicznie) ludzkość i Klingoni powinni być przyjaciółmi w końcu to już drugi raz nasz statek wyciąga ich z tarapatów. Jeszcze ciekawiej wygląda zachowanie Archera, który zaznajamia się z kulturą klingońską na tyle, by móc do nich trafić. Brawo dla scenarzystów. Chociaż moim skromnym zdaniem ważniejsze od całej akcji z Klingonami, jest tutaj postać Hoshi Sato. Pamiętacie jak w odcinku Fight or Flight nasza tłumaczka panicznie bała się ubrać skafander? Jak bała się wyruszyć na misję? Teraz widzimy tę postać jako pewną siebie załogantkę, która sama prosi o oddelegowanie na obcy statek, a w wolnych chwilach ćwiczy strzelanie z pistoletu fazowego. Bardzo się ciesze, że scenarzyści postanowili rozwijać te sympatyczną bohaterkę. Ciekaw jestem jak sytuacja potoczy się dalej i czy scenarzyści pamiętają, że są jeszcze inne rasy do uratowania niż Klingoni.