Darth Bane: Zasada dwóch ? recenzja książki

Darth Bane szkoli swoją uczennicę Zannah i reaktywuje Zakon Sithów zgodnie z zasadą dwóch…

Środkowa część trylogii cierpi na klasyczne wady drugiej powieści z cyklu. To znaczy, że autor musi umiejętnie przesunąć całą pionte do następnej części nie tracąc impetu w środku. Czy to się udało? Połowicznie. Jest tu ciekawa akcja, sporo o Ciemnej Stronie Mocy i przede wszystkim działanie Bane opierające się na knuciu i tworzeniu intryg zamiast na szalonym ataku. No i wracamy na Tython. Tak moi drodzy, przez moment wracamy do miejsca narodzin Zakonu Jedi. Jednak powieść ma jedną wadę. Trochę zbyt dużo tu jak dla mnie dziwnych zbiegów okoliczności (a to jest coś, czego bardzo nie lubię). Mamy tu bowiem młodego Jedi, kuzyna uczennicy Bane’a i niewiarygodny splot okoliczności doprowadza do ich spotkania (łącznie z Zannah) w archiwum w świątyni Jedi. Po za tym książka interesująca i dobrze obrazująca siłę i potęgę Ciemnej Strony.