Star Trek Enterprise: Fortunate Son ? recenzja (odcinek 1×10)

Frachtowiec zostaje zaatakowany przez piratów i wysyła sygnał S.O.S. Na ratunek przybywa oczywiście Enterprise, którego załoga powoli odkrywa, że nie wszystko jest tu takie jak się wydaje…

Miło, że scenarzyści wreszcie postanowili pokazać nam jak wygląda życie w kosmosie, ale nie na statku flagowym typu Enterprise, a na zwykłym frachtowcu narażonym na ciągłe ataki kosmicznych piratów. Do tego ta różnica zostaje bardzo dobrze zarysowana. Widzimy zmianę grawitacji, dowiadujemy się co jada się na takich frachtowcach i jak wygląda życie takiej załogi. Scenarzyści poszerzają naszą wiedzę na temat uniwersum, ale nie zapominają o klasycznych rasach. Nausicaanie bowiem będą jeszcze obecni w naszej przygodzie ze Star Trekiem. Podsumowując, odcinek średni trochę wnoszący do tego pięknego świata. No i po raz kolejny Archer okazuję się być archetypem kapitana gwiezdnej floty.