Battlestar Galactica ? ?Six Degrees Of Separation? (odcinek 1×07, recenzja)

Na okręcie pojawia się kobieta wyglądająca jak Numer 6 (o czym oczywiście nie wie nikt z wyjątkiem Baltara), która oskarża naukowca o pomoc Cylonom w ataku na kolonie. Ponieważ ma mocne dowody, więc prace nad wykrywaczem Cylonów zostają wstrzymane, a sam naukowiec trafia do aresztu, gdzie ważą się jego dalsze losy.

Przez cały czas oglądania BSG zastanawiałem się nad tym, czym są wizje Gajusa Baltara. Oczywiście opcji było kilka, przy czym w pierwszej chwili przyszło mi do głowy zwykłe świrowanie. Za dużo „zbiegów okoliczności” sprawia jednak, że ta możliwość odpada. To, jak zachowuje się w jego głowie „wymyślona” Numer 6, zadziwiająco zbiega się z działaniami Cylonów w rzeczywistości, więc musi istnieć jakiś związek. A zatem zostają dwie opcje: albo podczas pobytu na Capricii Numer 6 wszczepiła naukowcowi jakiś nadajnik, za pomocą którego można nim manipulować, albo naukowiec sam jest Cylonem, ale jego oprogramowanie każe mu przyjąć rolę ciapowatego popychadła (o czym jego świadomość nie wie). 

Nie wiem, która z tych możliwości zostanie pokazana jako prawdziwa, ale niezależnie od tego jedno można stwierdzić z całą pewnością: Cyloni to nieźli manipulatorzy. Wyjaśnienie intrygi pojawiło się akurat w momencie, gdy Gajus najbardziej tego potrzebował, a on sam – pomimo wiedzy,  że jest manipulowany – pogrąża się w bagnie jeszcze bardziej. A co najlepsze cała intryga ewidentnie miała jeden cel: mocniejsze przywiązanie do Cylonów szpiega, przy jednoczesnym podbudowaniu jego pozycji wśród ludzi. I udało się to osiągnąć.

Oznacza to jedno: ludzie przegrywają. Nie mamy żadnych sukcesów, podczas gdy maszyny robią z nami co chcą. W dodatku ludzie nawet nie zdają sobie z tego sprawy…

A zatem oglądam dalej z nadzieją, że jeszcze los się odwróci. 🙂