Wrażenia z filmu Deadpool oczami załogantów Pifka

Tym razem postanowiliśmy odrobinę zmienić koncepcję naszych relacji z Pifkowych wyjść do kina i recenzji oglądanych filmów. Zamiast pisać kilka osobnych artykułów, tym razem oddajemy Wam jeden dłuższy wpis, w którym każdy z załogantów będzie mógł opisać swoje wrażenia. Jeśli podoba się Wam taka koncepcja, albo macie inne zdanie na ten temat, to zapraszam do komentowania tego na FB.

Relacja według Śmiecha

Po seansie filmu „Deadpool” mam mały dylemat, bo nie do końca wiem, jak go oceniać. Ale zacznij od początku…

…czyli od napisów początkowych. Powiem wprost: to najlepsze, najzabawniejsze, najbardziej kozackie napisy, jakie widziałem w całym swoim życiu. Popłakałem się ze śmiechu już kilka sekund po rozpoczęciu seansu! Serio! Ktoś, kto wymyślił taki a nie inny sposób wymieniania twórców i obsady powinien dostać Oskara, Nobla i Pulitzera naraz! To tylko oznaczało jedno: twórcy mają ogromny dystans do siebie i tego, co robią, a film mógł być tylko niesamowicie wykręcony.

I był. Deadpool co chwilę zaskakiwał, łamał „czwartą ścianę” (czasami nawet „szesnastą”), dowcipkował i nawiązywał do popkultury oraz świata rzeczywistego. Gęba mu się nie zamykała. Bohater był świadom tego, że jest wymyśloną postacią, a jednocześnie działał mocno zakorzeniony w filmowym uniwersum. Dla mnie właśnie to zderzenie filmowego i realnego świata było najbardziej niezwykłe, np. kiedy w rozmowie o jednej z postaci filmowej (Profesor X) zastanawiał się, który z aktorów go gra. Albo inny przykład: filmowy Deadpool bardzo nie lubi się z inną postacią ze świata Marvela, a mianowicie z Wolverinem. Co widzimy w filmie? Nabijanie się z Hugh Jackmana, który od dziesięciu lat wciela się w Wolverina w różnych filmach. Przykłady można mnożyć. Niesamowite!

deadpool_oops

Co by jednak nie mówić o wyjątkowości postaci i podejścia twórców, to nie można zapomnieć o kilku minusach. Przede wszystkim historia jest banalna i nie zaskakuje w żaden sposób. Nie ma zakrętów fabularnych i na dobrą sprawę widz od pierwszej minuty wie, jak wszystko się skończy. Równie kiepsko oceniam też większość postaci pobocznych. Główny Zły był raczej nijaki i nie budził grozy. Para X-Menów była sztampowa, a po tekstach Colossusa zastanawiałem się, czy przypadkiem scenarzysta nie oddał dialogów do oceny kilkulatkom. Tylko główny bohater ratował sytuację.

Z nim jest jednak inny problem, a mianowicie jakość niektórych żartów. Owszem, nawiązania do naszego świata były genialne, ale często humor ocierał się o toaletę. Przykro mi, ale nabijanie się z bąków i tyłka do mnie nie przemawia. Wiem, że Deadpool taki po prostu jest i chociaż tego nie lubię, to przynajmniej nie byłem zaskoczony. Współczuję jednak rodzicom maluchów, którzy przyszli do kina z pociechami oczekując typowego kina super-bohaterskiego w stylu Iron Mana.

Podsumowując: film jest pełen sprzeczności. Z jednej strony wspaniały i ocierający się o geniusz dystans do wszystkiego, a z drugiej mierna historia i bohaterowie. Bawiłem się świetnie, ale wiem, że nie wszystkim Deadpool będzie się podobał.

Relacja według Wookiego

Ogólnie trudno się nie zgodzić z tym co napisał Śmiecho, jednak ja chyba jestem zachwycony tym filmem do takiego stopnia, że minusów nie dostrzegałem w sali kinowej jak i nawet po tym jak wyłuszczył mi je skrupulatnie mój przedmówca. Kto mnie zna ten wie, że jednym z moich ulubionych seriali komediowych jest Southpark, gdzie żarty są podobnego typu i kalibru, ale uważam za jeszcze bardziej pojechane po bandzie niż te, które widziałem w Deadpoolu. Także jak dla mnie poziom i rodzaj humoru to strzał w dziesiątke, z resztą dokładnie tego się spodziewałem po tym co widziałem w genialnej kampanii marketingowej tej produkcji. Dodam więcej, nigdy jeszcze się tak w kinie nie uśmiałem, a przepona pracowała jakieś 70% czasu trwania filmu. Już sam ten fakt powoduje, że moja ocena tej produkcji będzie wysoka.

Deadpool to też ukłon dla geeków, z resztą sam Wade Wilson to ultrageek. Na pewno ktoś kto orientuje się w popkulturze, uniwersum Marvela i ogólnie pojętym fandomie, był w stanie wychwycić dużo więcej żartów i mrugnięć okiem do widza. Co więcej, śmiem twierdzić, że gdybym był mieszkańcem Kanady lub USA, jeszcze więcej aluzji i easter eggów bym wychwycił. Tak, jak Śmiecho wspomniał, dystans do samych siebie twórców jest godny podziwu. Ryan Reynolds ostro i bez litości śmieję się z samego siebie, Zielonej Latarni i Deadpoola z filmu z Wolverine’m w roli głównej. Do tego czołówka, która w zasadzie ustawiła mi film – po pierwszych minutach wiedziałem, że wyjdę z kina ogromnie zadowolony. Sporo też wyśmiewania współczesnego świata.

Scen, na których spadałem ze śmiechu z krzesła była masa i trudno mi je w zasadzie wymienić, a i spoilerować nie ma co, bo moim zdaniem każdy geek po prostu MUSI zobaczyć ten film. Powiem tylko, że nawet tradycyjna marvelowska scena po napisach w wykonaniu Deadpoola rozwalała mózg i przeponę, ba same napisy końcowe też są przezabawne. Co więcej, po tym co zobaczyłem przez blisko dwie godziny w kinie, skłaniam się do stwierdzenia, że sequel w cale nie będzie o tym, o czym Wade Wilson mówił w ów scenie – tak żeby sobie pokpić z fanboy’ów, którzy pewnie nie mogą się doczekać pojawienia się zapowiedzianej postaci. 😀

deadpool1-gallery-image

Aktorsko Raynolds prawdopodobnie urodził się do tej roli, jak dla mnie jest genialny. Prawdopodobnie z pozostałymi rolami jest gorzej, ale Deadpool swoją zarąbistością tak przysłania wszystkich pozostałych, że niemrawy Ajax, czy dziwni X-meni nie mają żadnego znaczenia. 🙂 Po prostu postać Deadpoola to ten film i jak czarna dziura przyciągnęła całą moją uwagę. Nie ważne, że szkielet fabularny to oklepany standard i doskonale wiedziałem jak cała historia się zakończy – i tak jestem zachwycony. Efekty specjalne dawały radę i nie mam im nic do zarzucenia.

Podsumowując moje zachwyty nad tym genialnym filmem, powiem tylko, że Deadpool przerósł moje najśmielsze oczekiwania i mimo, że wiedziałem czego się spodziewać i tak mnie pozytywnie zaskoczył. Dla mnie to 10/10 i jest to zdecydowanie mój ulubiony film na podstawie komiksu, który właśnie zdetronizował Strażników Galaktyki z pierwszego miejsca podium. Na pewno Blue-ray zagości w mojej kolekcji w dniu premiery.

Relacja według Bartasa

Zapomnijcie o Iron manie, Avengersach i innych Supermanach. Przed wami jedyny, niepowtarzalny i niezastąpiony mosdjnokvjnsklnvlk Siema tu Deadpool, związałem Bartasa i postanowiłem napisać coś od siebie na tej prze%$^^@tej stronie. Przede wszystkim dzięki, że widzieliśmy się w sobotę (tak jakby mnie to coś obchodziło) i fajnie, że mój film wam się podobał (co mam jeszcze głębiej w ….). Wiecie co wam powiem ja jestem z tego filmu zadowolony. W końcu jestem fajny i w ogóle. Fajnie było z wami łamać 16 ścianę i się razem pośmiać. I pamiętajcie, że ten film to rozrywka. Nie miał was zaskoczyć ani nic takiego, mieliście się dobrze bawić i chyba to się udało nie? Sekunda, muszę zadzwonić po taryfe. Przyjdziecie na drugą część? Bartas macha głową, że tak. Oj już nie macha. Ciężko machać po spotkaniu z czerwonym butem mego kostiumu. Z tego miejsca chciałbym również wyśmiać wszystkich którzy uważali, że wszystko co najlepsze było w trailerach. Nieprawda, wszystko co najlepsze to ja. Chciałbym też prosić was o chwile zadumy. Wielu bothan zgineło żeby zrobić ten film. Do zobaczenia na drugiej części.

P.S. Co Ty tu robisz? Zasuwaj do kina na film o mnie. Byłeś już? I naprawdę muszę Cię zachęcać żeby iść jeszcze raz?

deadpool_107447

Relacja według Mavis`a

Ostatni ma zawsze najgorzej, w zasadzie wszystko zostało już powiedziane. Film jest kapitalny… ale właściwie dlaczego?

Po pierwsze wiąże się z kategorią wiekową „R”, dzięki której twórcy filmu mogli w nim pokazać w zasadzie wszystko, od pośladków, po pośladki wypchane ołowiem, po odcięte kończyny, eksplodujące głowy, niewybredne teksty, bardzo niewybredne teksty, aż po niesamowicie niewybredne teksty. Należy wspomnieć, iż Hollywood od dawna obawiał się filmów z tą kategorią, gdyż uważał że ogranicza ona grono potencjalnych odbiorców… a co za tym idzie takie filmy nie były produkcjami klasy „A” i dysponowały bardzo małym budżetem. Deadpool znakomicie wypełnił tą lukę. Był to swego rodzaju powiew świeżości, którego dawno już nie było można zaznać w kinie.

Po drugie: to sama postać Deadpoola. Tak jak już koledzy przede mną wspominali, bohater łamie wszelkie zasady, czy to moralne, czy ową czwartą ścianę. Ten ostatni zabieg jest tak rzadko spotykany, iż większości z Nas sprawiło by trudność podania innych tytułów filmowych, czy serialowych, w których postacie zwracają się bezpośrednio do widza, wykorzystując do liczenia wszystkie palce rąk.

Powiedzmy sobie szczerze w widowisku nie ma fabuły, celem głównego bohatera jest zabicie swojego oprawcy. Nie licząc flashbacków pokazujących jego zakochanie są dwie sceny – scena na moście i scena ostatecznej walki… W zasadzie widz tego w ogóle nie zauważa; a nawet jeśli, to to w gruncie rzeczy nie ma znaczenia. To co w filmie jest osią wszystkiego to Deadpool, który wypełnia cały film.
Z ciekawostek Film jako pierwszy łączy w sobie uniwersum X-menów (wspomniani wcześniej dwaj mutanci ) jak i Avangersów (końcowa scena dzieje się na złomowisku gdzie leży wrak Helicarriera z filmu Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz).

deadpool-20thcenturyfox

Co będzie dalej ?
Deadpool 2 – o tak, po najlepszym otwarciu w historii kina (przynajmniej na dzień dzisiejszy – w weekend film zarobił 110 milionów $) studio dało zielone światło dla drugiej części.
Należy się również spodziewać „wysypu” innych filmów z kategorią „R”. Na dzisiejszy dzień zapowiedziane jest już parę takich tytułów m.in Wolverine, oraz wydanie Blu-Ray Batman v Superman.
Jakkolwiek sprawy się potoczą, możemy się spodziewać, iż to widzowie zweryfikują założenia wytwórni filmowych.

Oczywiście możecie na kolejny seans dołączyć do kina z PIFKiem, a potem przy piwku ( lub czymś bezalkoholowym)  podzielić się z nami Waszymi wrażeniami.

 

PS. Jak można było się spodziewać Deadpool wdziera się w internet:

deatpool