Battlestar Galactica ? ?You Can?t Go Home Again? (odcinek 1×06, recenzja)

Polowanie na czarownice zawsze wymyka się spod kontroli. Ale niektórzy muszą do tego sami dojść.

Informacja o tym, że Cyloni mogą poruszać się nierozpoznani i nieodróżnialni od ludzi wychodzi na jaw, co uruchamia całą lawinę nieufności, oskarżeń i podejrzeń. Na początku śledztwo idzie zwykłymi torami, ale gdy prowadzący śledztwo wpada na trop niewinnych grzeszków te urastają do rangi zdrady, a krąg podejrzanych zaczyna się powiększać. Dochodzi nawet do tego, że zleceniodawca śledztwa sam staje się podejrzany.

Można powiedzieć, że to ograny motyw. Coś podobnego znamy z historii, a nawet rodzimych produkcji, ale za każdym razem ciekawe jest czy i w którym momencie bohaterowie zorientują się, że przekroczyli granicę i jakie niepotrzebne zniszczenia poczyni nieufność. W tym przypadku wszystko zależy od „Starego” Adamy, który okazuje się bardzo inteligentnym człowiekiem.  Z jednej strony docieka sprawiedliwości prawie za wszelką cenę, z drugiej broni swoich. Ale to nie oznacza, że gdy trzeba kogoś powiesić za jaja, to tego nie zrobi.

Jak tu nie lubić takiego szefa?

Na plus muszę tez zaliczyć, że w końcu wątek pozostawionego na planecie Halo zaczyna nabierać kształtów. To nie jest już bezmyślne bieganie bez celu, bo widać, że ktoś tu wyraźnie coś kombinuje.

Zobaczymy, co też będzie się działo dalej…