Star Trek Enterprise: Terra Nova ? recenzja (odcinek 1×06)

Enterprise dociera do pierwszej ludzkiej kolonii nazwanej Terra Nova. Niestety przestała ona nadawać kilkadziesiąt lat wcześniej. Jaka tajemnica skrywa się za milczeniem kolonistów?

Z tym odcinkiem mam pewien problem. Z jednej strony ciekawy, pełen akcji a nawet dramaturgi. Z drugiej, robi się lekko nudnawo. Mamy tu bowiem do czynienia z pierwszą ludzką kolonią (tytułowa Terra Nova), z którą urwał się kontakt. Załoga kapitana Archera postanawia dowiedzieć się co się stało na kolonii i oczywiście rozwiązuje zagadkę dość szybko. Nie powiem, otoczka tej tajemnicy jest ciekawa i wciągająca ale już jej rozwiązanie trochę banalne. Można łatwo się domyślić, kim są ci obcy, których spotkała załoga i jak zakończy się ich spotkanie. Plusem jest tu na pewno sam kapitan Archer, który dzielnie próbuje stawić czoło swoim wygórowanym poczuciom etyki i moralności. Niestety szkoda, że scenarzyści nie pokusili się o trochę ciekawszy rys fabularny np. mogli zrobić jakiegoś kolonistę krewnym kogoś z załogi co by sprawiło, że bardziej by nam zależało na dowiedzeniu się o ich losie, albo mogło się okazać, że koloniści zostali zmuszeni do współpracy z innymi obcymi. No ale cóż, nie ma co narzekać, bo nadal ogląda się to przyjemnie, aczkolwiek pozostaje pewien niedosyt.