Battlestar Galactica ? ?Bastille Day? (odcinek 1×03, recenzja)

Kłopotów z wodą z poprzedniego odcinka ciąg dalszy. Wprawdzie ludzie znaleźli źródło wody, ale są problemy z jej wydobyciem i padł pomysł wykorzystania do tego celu więźniów. Oczywiście prezydent chce zrobić to w zgodzie ze swoimi przekonaniami, a oznacza to, że więźniów nie można siłą zmuszać do pracy, a oni muszą wcześniej na wszystko się zgodzić. Innymi słowy „nie traktujmy ich jak niewolników”. Do negocjacji wysłany zostaje Apollo, ale ma pecha, bo trafia bunt i ucieczkę więźniów.

To dziwny odcinek. Jak na serial SciFi jest dość mało fantastyczny, ale za bardzo to nie przeszkadza. W ogóle im dalej w las (znaczy im więcej odcinków oglądam) tym bardziej stwierdzam, że serial ma swój własny styl i tożsamość. Jest ciemno, ponuro i… jakoś mało kosmicznie. Oczywiście pojawia się kilka pytań o sensowność scenariuszowych rozwiązań (to Starbuck oprócz bycia świetnym pilotem jest też snajperem?), ale wątpliwości gdzieś tam giną i w sumie nie przeszkadzają. Zaczynam lubić te postacie… 🙂