Archiwum X: Mulder and Scully Meet the Were-Monster – recenzja (odcinek 10×03)

Jeśli czytaliście moje wpisy o poprzednich odcinkach Archiwum X to wiecie, że byłem zadowolony z reanimacji serialu mimo paru niedociągnięć. W związku z tym do trzeciego odcinka podszedłem spokojnie i pewny, że będzie coraz lepiej. I wiecie co? Miałem rację. Niestety pewne rzeczy się nałożyły i nie mogłem obejrzeć tego odcinka wcześniej, ale było warto czekać. W poprzednich sezonach moje ulubione odcinki to te, w których i scenarzyści bawią się konwencją serialu i aktorzy mają ubaw z postaci, które grają, jak choćby w pełnym humoru odcinku „Bad Blood” (5×12). W najnowszym odcinku dostałem dokładnie to, na co czekałem. Mulder rzuca ołówkami w plakat, nie radzi sobie z komórką i aplikacją, a Scully emanuje spokojem i zrozumieniem dla swojego partnera. Do tego scenarzyści dołożyli przewrotną fabułę w stylu najlepszych odcinków serialu. Od razu uspokajam ? nie ma kosmitów, nie ma wątku głównego, czyli mamy to, co tygrysy lubią najbardziej. Co ciekawe, główny antagonista mi osobiście przypomina rasę Jem’Hadar z pewnego serialu, o którym sobie pewnie powiemy, ale to prawdopodobnie moje startrekowe spaczenie. Po za tą ciekawą fabułą mamy jeszcze dodatkowo swoisty hołd osobom ważnym dla serii (sprawdźcie nazwiska na grobach), dowiadujemy się jaki dzwonek ma Mulder w komórce i około miliarda innych nawiązań i smaczków których nawet nie zdążyłem wyłapać. Do tego bardzo ciekawe rozważania quasi filozoficzne. Na czym polega nasze życie? Czy na strachu przed brakiem pieniędzy, szczęścia, radości? Ilu z nas tak, jak główny bohater (nie agenci) rozpoczął pracę, a na drugi dzień sobie uświadomił, jak bardzo jej nienawidzi? Czy jest tak, że to w co wierzymy daję nam siłę i poczucie, że nasze życie nie jest kompletnie do niczego? Takie pytania można sobie zadać po tym odcinku. Podsumowując jeżeli jeszcze ktoś nie obejrzał najnowszego odcinka „Archiwum X” to zapraszam biegiem do monitora/telewizora. Tak jak już mówiłem, reanimacja się udała, a ten odcinek tylko potwierdza moje słowa. Oby następny odcinek udało się obejrzeć szybciej.