Star Trek Enterprise: Fight or Flight ? recenzja (odcinek 1×03)

Enterprise natyka się na obcy statek. Początkowo kapitan Archer postępuję zgodnie z sugestią T’Pol i odlatuje, jednak po jakimś czasie postanawia wrócić. Jak się okazuję po to, by odkryć szokującą prawdę…..

Kolejny odcinek serialu skupia się na postaci Hoshi Sato. Ta pani łącznościowiec namówiona przez kapitana Archera do podrózy Enterprise czuję się bardzo nieswojo na statku kosmicznym.Nie pasuję jej kabina, czuję obawę przed założeniem skafandra i przejściem na obcy statek. Jedyną osobą, która zdaje się ją rozumieć jest denobulański doktor Phlox, który niczym wytrawny psycholog próbuję pomóc Hoshi. Dodatkowo, to co odkrywają na obcym statku potęguję strach Sato. Pytanie co zrobi, gdy pod koniec odcinka będzie musiała stanąć na wysokości zadania bo to do niej będzie zależała cała misja? Nie będę was oszukiwał, to dobry odcinek. Pozwala trochę lepiej poznać postać Hoshi jak i zwyczaje panujące na statku. Coraz lepiej jest ukazywany nasz doktor, który to nawiasem mówiąc, jest pierwszym obcym doktorem w serii (będziemy mieć jeszcze jednego nie człowieka ale nie obcego ? zagadka? Poczekajcie na Voyagera). Sam wątek główny odcinka nie jest zły, pozwala pokazać również Archera jako honorowego i dzielnego kapitana. Co więcej widzimy nawet pierwszą sprzeczkę z T’Pol i postawienie na swoim kapitańskim zdaniu. Odcinek wart obejrzenia. Polecam.