Daredevil – „Cut Man” (sezon 1, odcinek 2, recenzja)

Po całkiem niezłym pilocie przyszedł czas na tzw. „próbę drugiego odcinka”.  Oczywistym jest, że odcinki pilotowe są dopieszczone, bo przecież mają za zadanie wciągnąć widza w temat, zainteresować, sprawić, aby chciało się oglądać więcej. Czy Daredevil w moich oczach podołał temu zadaniu? O tym oczywiście poniżej, jak zawsze z jak najmniejszą liczbą spoilerów jaką się da, aby cokolwiek móc napisać o epizodzie „Cut Man”.

Zacznę od tego, co poprzednim razem mi umknęło, a co zasługuje zdecydowanie na pochwałę, czyli muzyka. Dawno motyw przewodni w serialu nie przypadł mi tak bardzo do gustu. Przewija się on przez cały czas w tle, jest dosyć charakterystyczny przez co zapada w pamięć. Oczywiście najlepiej zwrócić na niego uwagę  możemy podczas czołówki, która również jest niczego sobie. Wszytko utrzymane w czerwonej, specyficznej dla  Daredevila barwie i trochę mi przypomina czołówki filmów z Jamesem Bondem. Dla mnie bardzo pozytywny element tej produkcji.

daredevil_0003

W poprzednim artykule wspominałem i ceniłem sobie sposób na retrospekcję, jaki wybrali twórcy serialu  – krótkie, rzeczowe, zwięzłe. W tym odcinku powracamy do klasyki gatunku, czyli historia z przeszłości przeplata się się przez całą długość epizodu. Nie ukrywam, że trochę mnie ten fakt zawiódł, jednak są to nadal  niedługie, konkretne wtrącenia przedstawiające historię relacji Matta ze swoim ojcem  oraz źródło zainteresowania i znajomości sportów walki.

Na uwagę na pewno zasługuję wprowadzenie do fabuły postaci Claire Temple, którą zagrała Rosario Dawson. Oczywiście moja ignorancja w temacie komiksów powoduję, że tylko się w tej chwili domyślam, że to ważna postać w tej serii, jednak fakt, że odgrywa ja w miarę rozpoznawalna aktorka zdaje się potwierdzać moje podejrzenia 🙂 Okoliczności i relacja jaka tworzy się między Claire a Daredevilem jest dość specyficzna i ciekawa i rzecz jasna nic więcej nie mogę powiedzieć, żeby nie spoilerować. Nie mogę sobie jednak odmówić wspomnienia reakcji Temple na strój Matta w przebraniu. Nawet ja wiem, że był to ukłon w stronę fanów serii. Po szczegóły polecam Wam obejrzenie odcinka 😉

Twórcy serialu bardzo sprytnie dawkują widzom przedstawienie pełnej gamy umiejętności Daredevila. Co odcinek zdradzają jedynie kilka nowych elementów całej układanki. Tym razem „innymi sposobami widzenia” jest fenomenalny słuch i węch tytułowego bohatera. Potrafi on usłyszeć kroki i wyczuć zapach człowieka z niższej kondygnacji. Do tego dochodzi też prawdopodobnie echolokacja – przynajmniej na to wskazywała główna sekwencja  walki tego epizodu, która z resztą moim zdaniem robi ten odcinek i zasługuje na duże słowa pochwały. Cała scena jest wykonana z jednego ujęcia – na ekranie brak jakichkolwiek dostrzegalnych cięć. Na początek kamera przedstawia całą lokację w które już za moment będzie walka, a następnie najeżdża na Daredevila, który przybywa na miejsce i zaczyna robić młyn. Wizualnie scena jest przepiękna. Choreografia jest niesamowita, lekko ocierająca się o złote lata Jakiego Chana, ale nie w komicznym sensie. Nie ma tutaj żadnych rozmytych, trzęsących zbliżeń, aby zrobić przed widzem zasłonę dymną. Cała walka jest kręcona z pewnej odległości. Do tego widać zmęczenie walką jej uczestników i oczywiście ogromna przewagę techniczną zamaskowanego bohatera. Jak dla mnie cudo.

Słowem podsumowania mogę powiedzieć, że „Cut Man” całkiem dobrze obronił się jako drugi odcinek serii. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że moje obawy co do „Arrowowatości” traktowania złoczyńców nie sprawdziły się póki co i co więcej, jestem spokojny, że jednak scenarzyści poszli nieco inną drogą. Wyraźnie widać też, że ważnym elementem Daredevila będą sceny walki, co mnie osobiście cieszy, bo przecież o to w serialu o superbohaterze chodzi. Na dodatek twórcy podeszli do realizacji tych sekwencji bardzo rzeczowo i z wielką starannością. Produkcja nie wydaję się też klasycznym proceduralem, powiedziałbym że raczej hybrydą. Widać już wyraźnie, że mamy w prawdzie co odcinek konkretną sprawę „do załatwienia”, jednak z drugiej strony kolejne epizody następują z niewielką przerwą w fabule – najwyżej 2-3 dni. Co więcej każdy odcinek kończy się otwarciem na kolejny, co jest dość perfidne, bo pobudza zainteresowanie widza i wzbudza chęć oglądania dalej.

Wszystkie zdjęcia w tym artykule pochodzą z oficjalnej strony Marvela.