Marsjanin – recenzja książki

Podczas ewakuacji z Marsa jeden z członków ginie. Dowódca nie może tracić czasu na szukanie ciała i zarządza kontynuację ucieczki. Dobra wiadomość jest taka, że wypadek nie był śmiertelny i członek załogi przeżył. Zła wiadomość jest taka, że został sam na nieprzyjaznej planecie i nikt nie wie o tym, że ciągle żyje….

Sięgnąłem po tę książkę z lekką obawą. Książka w której mamy tylko jednego bohatera? Co więcej uwięzionego na nieprzyjaznej i pustej planecie? Brzmi nudnie prawda? No ale książkę polecił mi członek klubu P.I.F.K.O (Wookie), zapewniając, że nudno nie będzie. I wiecie co? Miał rację. Co do nudy. Obiecuję, że każdy kto sięgnie po tę książkę nudzić się nie będzie, co więcej dawno nie czytałem książki z tak dobrym humorem. Od teraz zaczynam strefę drobnych i większych spojlerów wiec jeśli chcecie przeczytać Marsjanina przestańcie czytać ten artykuł. Skoro zostaliście ostrzeżeni, to zaczynamy.

Cała ta książka to szkoła przetrwania na Marsie. Główny bohater niczym Robinson Crusoe musi przetrwać w nowym środowisku. Tyle, że w przeciwieństwie do tamtego bohatera, na Marsie nie można nic upolować ani wyhodować. Na szczęście nasz bohater wpada na pomysł zasiania …. ziemniaków. Tak, dobrze słyszeliście, ziemniaki na Marsie. A to tylko jeden z jego szalonych pomysłów na przetrwanie. Ogólnie to książka o wielkiej sile przerwania, samotności i ludzkiej pomysłowości. W książce autentycznie czuć samotność jedynego człowieka na Marsie jak i desperację NASA, aby go uratować. W moim odczuciu jest to książka bardzo optymistyczna. Pokazuję ona jak bardzo trudno jest złamać ludzką wolę przetrwania a ogólne zjednoczenie, aby pomóc naszemu samotnemu mieszkańcowi Marsa jest bardzo krzepiące (nawet Chiny ruszyły z pomocą ). Do tego jest to opisane w taki sposób, że mogłoby się to wydarzyć naprawdę (co więcej część ludzi uważała, że jest to książka oparta na faktach) zwłaszcza zaimponowała mi postawa załogi gotowej nawet na kanibalizm.

Podsumowując to jedna z najlepszych książek sci-fi jaką ostatnio czytałem i gorąco polecam każdemu kto wyruszałby na Marsa i zastanawiał się jak przetrwać. A jeśli nie zamierzasz w najbliższym czasie odwiedzić czerwonej planety, to poczytaj o kolesiu który przetrwał tam sporo czasu.