Gwiezdne wojny VI ? Powrót Jedi

Rebelianci zajęci planem odbicia Hana Solo z rąk Jabby nie zdają sobie sprawy, że Imperium postanowiło zniszczyć ich całkowicie i wykorzystać do tego drugą Gwiazdę Śmierci…..

Ostatnia cześć klasycznej trylogii. Mimo, że nie ustrzegła się wielu błędów, między innymi w postaci pluszaków (Ewoków) wygrywających z elitarnymi oddziałami Imperium, to ogląda się to cały czas nieźle. Endor będący podobno odpowiedzią G. Lucasa na wojnę Wietnamie jest dość przyjemnie wyglądającym miejscem, w sam raz na finał historii. Jeśli do tego dodać pałac Jabby, to robi się już całkiem interesująco. Ostateczna walka Luke’a z Lordem Vaderem również  jest dość widowiskowa i pełna napięcia. Przyznaje się, że byłem lekko wzruszony, gdy pod koniec Vader zdjął hełm, żeby zobaczyć swego syna prawdziwymi oczami. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić to do Ewoków (zdecydowanie lepsza byłaby pierwotna wersja w której mieli to być Wookiee) oraz do pewnej kwestii, która zaciekawiła mnie dopiero ostatnio. Otóż w ostatniej scenie widzimy jak Luke może zobaczyć zjednoczonych w mocy Kenobiego i Yode. Potem pojawia się Anakin. W oryginalnej wersji pojawiał się w postaci którą Luke znał znaczy widział ją na drugiej gwieździe śmierci. Niestety obecnie Lucas uznał, że powinien pojawić się w postaci zanim przeszedł na Ciemną Stronę. Od biedy można uznać to za sensowne, chociaż umarł w Jasnej Stronie. Zastanawia mnie reakcja jego syna. Luke bowiem prawdopodobnie założył, że ten młodzieniaszek to jego ojciec bo nigdy go takim nie widział. To tylko takie narzekanie na film który ciągle ma moc i jest warty polecenia.