Gwiezdne wojny II ? Atak klonów

10 lat po bitwie na Naboo w Republice ciągle niespokojnie. Nieudany zamach na senator Amidalę powoduje, że do śledztwa dołączają rycerze Jedi. A jednego z nich zaprowadzi to śledztwo do niespodziewanych rezultatów a drugiego zacznie kusić ciemna strona mocy…..

Drugi film Sagi, zgodnie uznawany za najsłabszy a u mnie osobiście na miejscu przed ostatnim jednak mimo to jest w stanie zainteresować. Niestety ponownie mamy mocno nadęte kwestię („dzień w którym przestaniemy wierzyć w demokracje, będzie jej ostatnim”) i wątek romantyczny który całkowicie nie wyszedł i tylko irytuję infantylnością. Na szczęście po za tym Lucas pokazuję nam kolejne etapy upadku Republiki. Knowania Palpatine’a który dosłownie pcha Anakina w objęcia Amidali, dowiadujemy się o tajemniczej armii klonów i zdradzie Jedi (Dooku). Co ważniejsze widzimy również jak Anakina kusi Ciemna Strona. Moment w którym postanawia pozabijać całą wioskę Tuskenów czy chwila potem, gdy obwinia o wszystko Kenobiego to sytuacje które pokazują nam Anakina jako Jedi, który sam nie jest pewien która strona jest lepsza. A po za tym, w tej części pierwszy raz widzimy w akcji największego Jedi, czyli Yodę. Muszę przyznać, że gdy pierwszy raz zobaczyłem go w walce byłem pod niemałym wrażeniem. Reasumując, druga odsłona sagi jest słabsza, ale głównie przez przesunięcie pewnych odpowiedzi do części trzeciej. Niestety nie udało się tutaj Lucasowi zrobić tego, co zrobił w genialnym „Imperium kontratakuje”. Mianowicie po napisaniu scenariusza do części V, jej reżyser (Lawrence Kasdan) powiedział, że nic się tu nie wyjaśnia na co spokojny Lucas odrzekł, że jeżeli będzie tu wystarczająco dużo akcji to nikt nie zauważy. Niestety tej akcji trochę zabrakło w Ataku klonów.