The Expanse – „Remember the Cant” (sezon 1, odcinek 3, recenzja), czyli Marsjanie atakują.

Trzeci odcinek pierwszego sezonu The Expanse, jak się pewnie domyślacie, mocno skupia się na przedstawieniu frakcji marsjańskiej. Spokojnie, podobnie jak w poprzedniej części moich wrażeń z oglądania tego serialu postaram się ograniczyć spojlery do minimum, a jeśli jakieś wystąpią nie będą one  psuły odbioru całości.

Spełniając przed chwilą złożoną obietnicę nie mogę za wiele napisać o głównych wątkach. Powiem tylko, że tempo może trochę zwolniło, ale w żadnym wypadku nie wpływa to na walory jakościowe widowiska. W dalszym ciągu mamy do czynienia z 3 wątkami, jednak tym co jest najważniejsze w tym epizodzie to wspomniany już Mars.

TheExpanse_gallery_103Recap_11

Z jednej strony dostajemy małą dawkę technologii wojskowej jaką dysponuje ta frakcja. Zatem chroniona wszelkimi środkami  kosmiczna technologia stealth, czyli jak łatwo się domyślić, sposób na maskowanie statków kosmicznych. Do tego dochodzą  bardzo ciekawe zbroje bojowe żołnierzy oraz broń ręczną. Na wyposażeniu jest nie tylko klasyczna broń ‚ostra’, ale także obezwładniająca w postaci paralizatorów oraz środków uspokajających. Jednak osobiście dla mnie najciekawszą i najbardziej niespotykaną nowinką był lek wykorzystywany do przesłuchiwania. Nie jest to żadne serum prawdy, jak zapewne większości przychodzi od razu na myśl, a substancja, która wyostrza zmysły śledczego, który staje się bardzo czuły na wszelkie zmiany zachowania przesłuchiwanego. Po gestach, zmianie oddechu itp. jest w stanie wywnioskować czy ktoś mówi prawdę, coś próbuje ukryć itp. Podejrzewam, również niewielkie zdolności telepatyczne, ale tutaj mogę odnieść po prostu mylne wrażenie. Nie wiadomo, też na chwilę obecną czy wywołuje taka pigułka jakiekolwiek efekty uboczne. Z jednej strony niewiele autorzy nam ujawnili na temat możliwości technologicznych Marsjan, ale jest to tak zgrabnie poprowadzone, że i tak byłem zadowolony z tego co już mi pokazano.

TheExpanse_science_103_05

Drugą stroną Marsa jaką ten odcinek przed nami odkrywa, to mentalność i usposobienie mieszkańców Czerwonej Planety. Ja odebrałem ich jako mieszankę Klingonów, Romulan i Kardazjan ze Star Treka. Są nastawieni na rozwój militarny a zarazem wydają się być honorowi jak Klingoni, są podejrzliwi i wydają się paranoidalni jak Romulanie oraz knują, manipulują i podburzają innych, aby tylko uzyskać potrzebne informacje. Jeśli chodzi o mnie, jest to świetna mieszanka i czekam na więcej w kolejnych odcinkach. Na domieszkę jest jedna rzecz… Wydają się też idealistami, przynajmniej lubią tak o sobie myśleć i twierdzą, że sensem ich egzystencji jest zmiana Marsa w piękną, zieloną i przyjazną do życia planetę.

Podsumowując, jak na razie, Expanse trzyma poziom, świetnie prowadzi fabułę nie odkrywając od razu wszystkich kart i trzymając widza ‚na głodzie’. Ja osobiście cenie sobie smaczki, które są gdzieś niby bardzo w tle danego odcinka, tak jak w tym przypadku mapa z potencjalnym trajektoriami podróży statku, które widać nie poruszają się po linii prostej tylko korzystają z asyst grawitacyjnych pobliskich ciał niebieski. Utrzymuje zdanie, że jest to najlepsza serialowa produkcja sci-fi ostatnich lat i mam szczerą nadzieję, że poprzeczka będzie ciągle trzymana tak wysoko.

Wszystkie zdjęcia w tym artykule pochodzą z oficjalnej strony kanału SyFy.